Spóźnione, ale szczere podsumowanie meczu Zdrój – Kujawiak made by Wagon Trzeci.

4.6.17, Klasa okręgowa kujawsko-pomorska, grupa II, Zdrój CiechocinekKujawiak Kowal 1:3.

 

PRZEJECHANE KILOMETRY:

24 (w jedną stronę), autobusem typu pekaes, w towarzystwie kuracjuszy zmierzających na balety w sanatoriach. Zwłaszcza jeden cwaniaczek z Żuromina dał się zapamiętać wkurwiającą gadką, a wcześniej prawie pomylił autobusy, bo już wsiadał do tego jadącego do Ciechocina. Szkoda, że go tam wyprowadzili z błędu, bo zmęczył mnie okrutnie, choć siedziałem za daleko, by do mnie zagadywał.

 

BILETY:

5 PLN, sprzedaż pełna profeska – bileter w kasie pobiera należność i wydaje, kontroler metr dalej przedziera, oczywiście obaj wciąż ze sobą rozmawiają, a pogawędki ze stałymi bywalcami też są na porządku dziennym. Wzorowo.

 

SPIKER:

Głośniki są, chętnego do udostępnienia głosu nie ma. Dla mnie jak zwykle bez znaczenia.

 

Z PIWEM NA STADION:

Nienachalnie, ale popularnie się tam troszkę spożywa, zresztą trybuna pod tężnią sprzyja relaksowi przy złocistym trunku.

W Ciechocinku, tam gdzie dom zdrojowy… Wagon Trzeci liczy na jakiś dobry futbol. CKS ZDRÓJ Ciechocinek – MGKS Kujawiak Lumac Kowal, od razu zdrowszy jestem w tym uzdrowisku 😉 #meczing #stadioning

Opublikowany przez Pociąg do futbolu na 4 czerwca 2017

Przed meczem i po meczu też warto łyknąć co nie co, bo nie dość, że okoliczności zachęcają

to i ciekawe wydarzenie artystyczne można trafić.

Warto jednak zachować umiar, bo można po drodze zobaczyć białe myszki pawie.

 

CATERING:

Na obiekcie nic, ale kilkanaście metrów za bramą działa bar (restauracja?), z której przychodzili ludzie z kubkami piwa, głównie z sokiem (błeeee) a w drugiej połowie nawet jakieś hamburgery wjechały. Ja na wszelki wypadek zaopatrzyłem się wcześniej w sklepie, wypatrzonym już z autobusu, bo nie lubię zdawać się na przypadek i łut szczęścia.

 

WC:

Murowane zaraz za bramą, ale że z trybuny w trakcie trwania zawodów trochę za daleko, to i pod płot można skoczyć. Gola i w jednym, i w drugim przypadku przegapić można tak samo, a że liczba przegapień w rundzie musi się zgadzać, to jednego nie widziałem. Chyba przesadziłem z popularną miejscową wodą mineralną.

 

TABLICA WYNIKÓW:

Nie ma, ale tężnia za trybuną rekompensuje wszystko.

 

DOPING MIEJSCOWYCH:

Czasy zorganizowanego dopingu się na Zdroju skończyły, ale mam nadzieję, że kiedyś powrócą. W tej chwili to raczej leniwa kontemplacja widowiska jest na topie.

 

ZORGANIZOWANI PRZYJEZDNI:

Kilkanaście osób dotarło i bardzo się tym meczem emocjonowało, a po końcowym gwizdku cieszyło z awansu. Ale raczej indywidualnie i spontanicznie niż na parakibolską modłę z flagami i śpiewami. Warto dodać, że przywieźli nawet fotografa.

 

TEKST MECZU:

– Temu pijakowi to nie sprzedawaj.

Jak się słyszy na wejściu taką rozmowę kontrolera z bileterem na widok wchodzącego właśnie kolegi, to się wie, że na obiekcie panuje zdro(jo)wa atmosfera.

 

TEKST MECZU 2:

– Ostatnio się w tej lidze sporo drużyn wycofywało, to może się też tak utrzymamy.

Strategia na utrzymanie IV ligi w Kowalu już opracowana. Grunt to realistyczne podejście do tematu.

 

OGÓLNA FAJNOŚĆ:

6,5/10.

 

WOLNE WNIOSKI:

Zawsze dobrze jest obejrzeć mecz, który może decydować o ewentualnym awansie lub spadku – wiadomo, że będzie walka i padną jakieś gole. A jak się ma do tego tężnię za plecami, to już w ogóle jest bajka. Stadionu w Ciechocinku na pewno nie zapomni nikt, kto na niego trafi, nawet z bileterem na krakowskiej Clepardii o nim rozmawiałem i sam nie rozumiem, czemu byłem na nim dopiero drugi raz, chociaż mam tak blisko. Trzeba będzie nadrobić.