Spóźnione, ale szczere podsumowanie meczu Błękit – Ludwiniak made by Wagon Trzeci.

23.4.17, Klasa A lubelska, grupa Lublin IV, Błękit CycówLudwiniak Ludwin 1:3.

 

PRZEJECHANE KILOMETRY:

43 (w jedną stronę), z poprzedniego meczu. Dzień wcześniej jeden z poznanych lubelskich ekspertów zadeklarował, że zgarnie nas z meczu w Wierzchowiskach i wspólnie pojedziemy do Cycowa, jednak rozwój wieczornych wypadków spowodował, że za bardzo nie wierzyłem w takie rozwiązanie i wspólnie z kartofliskowym redaktorem szykowaliśmy plan awaryjny. Na szczęście nasz potencjalny kierowca jakimś cudem zdążył się reaktywować, dzięki czemu mogliśmy zostać do końca na oglądanym wcześniej meczu. Bohater Dnia.

Sama droga do Cycowa poszła całkiem sprawnie, ale z odnalezieniem stadionu sprawa nie poszła tak łatwo, więc wylądowaliśmy na miejscu jakieś 15 minut po pierwszym gwizdku.

 

BILETY:

Zakładam nieśmiało, że bileter zwinął się przed naszym przybyciem. Ewentualnie nie dotarł.

 

SPIKER:

Ewidentnie poszedł w ślady potencjalnego/niedoszłego biletera.

 

Z PIWEM NA STADION:

Zieleń lasu, Błękit Cyców – gdybym w takich okolicznościach nie napił się browara, sam poprosiłbym naczelnego o wyjebanie z redakcji za rażące niewypełnienie obowiązków służbowych. Na szczęście jestem profesjonalistą.

I jeszcze jeden i jeszcze raz, Błękit Cyców – GLKS Ludwiniak Ludwin. Zawsze chciałem tu przyjechać. #meczing #stadioning

Opublikowany przez Pociąg do futbolu na 23 kwietnia 2017

 

CATERING:

Jest jakaś wiata sugerująca okazjonalne biesiadowanie, ale tym razem była niepodłączona.

Zaopatrzenie trzeba przynieść samemu, a kto się w porę nie ogarnie, nie będzie miał możliwości naprawy swoich błędów, bo urokliwy leśny stadion leży daleko od wszystkiego.

 

TABLICA WYNIKÓW:

Zaimprowizowana we własnym zakresie według pomysłu sprzedanego kiedyś przez wagon pierwszy (lub jego rodzonego brata). Działanie bez zarzutu, materiału też pod dostatkiem.

Błękit Cyców – GLKS Ludwiniak Ludwin 1:3. Spierdalamy na Gran Derbi 😛 #meczing #stadioning

Opublikowany przez Pociąg do futbolu na 23 kwietnia 2017

 

WC:

Zwrot o 180 stopni i trzy kroki pod drzewo. Jedno z kilku tysięcy.

 

DOPING MIEJSCOWYCH:

Frekwencja przyzwoita, ale zamiast dopingu preferowano raczej spożycie.

 

ZORGANIZOWANI PRZYJEZDNI:

Nie rozpoznano.

 

TEKST MECZU:

– Możemy się sprawdzić po meczu, zapraszam.

W ferworze wymiany uprzejmości jeden z graczy gości rzucił w kierunku trybuny propozycję rozegrania po meczu zawodów w rugby bez piłki w formacie 1 na 1. Przebieg ewentualnej rywalizacji i wynik nieznane.

 

OGÓLNA FAJNOŚĆ:

6,5/10.

 

WOLNE WNIOSKI:

Są na futbolowej mapie Polski takie miejscowości i kluby, które działają na wyobraźnię każdego szanującego się stadionowego turysty i Błękit Cyców jest właśnie jednym z takich klubów. Już samo uczestnictwo w meczu drużyny o takiej nazwie jest zajebiste, a jeśli w dodatku gra ona na pięknym kameralnym boisku, położonym w środku lasu, wrażenia szybują, aż po sam błękit… nieba. Zresztą, sami zobaczcie.