Spóźnione, ale szczere podsumowanie meczu Cedronka – Nadwiślan made by Wagon Trzeci.

28.5.17, Klasa A małopolska, grupa Kraków III, Cedronka Wola RadziszowskaNadwiślan Rusocice 3:6.

 

PRZEJECHANE KILOMETRY:

40 (w jedną stronę), z poprzedniego meczu, samochodem w roli pasażera. Po drodze zaliczyliśmy jeszcze zwiedzanie krakowskiego Rynku, w jedyny sposób, jaki znamy 😉

Podróż doszła do skutku dzięki koledze poznanemu na wcześniejszych zawodach, który postanowił zmienić swój plan dnia i pojechać z nami na mecz Cedronki. Częściowo zadziałała tu pewnie sława znanych groundhopperów, ale pewnie bardziej perspektywa obejrzenia spotkania sędziowanego przez panią Karolinę, znaną podobno z telewizji i internetów. Nie ukrywamy, że dla nas również był to magnes, który spowodował taki a nie inny wybór kierunku na zakończenie krakowskiego weekendu. Zdziwieni?

 

BILETY:

5 PLN, uiszczenie opłaty było dość mocno egzekwowane przez pana dystrybutora, więc chyba kilka osób zostało za płotem. Ja jednak jestem z pamiątki niezmiernie zadowolony, zresztą piątak za takie widowisko to jak za darmo.

 

SPIKER:

Nie dla spikera tam jechaliśmy, więc nie odczuliśmy braku.

 

Z PIWEM NA STADION:

Rozwiązanie nad wyraz popularne, choć jak się okazało – nieco problematyczne. Kilku osobom spożycie na słońcu trochę zaszkodziło, co zaowocowało delikatną awanturą na trybunie i próbą wtargnięcia na boisko. O tym jednak za chwilę, są też bowiem problemy innego rodzaju…

 

CATERING:

Zakup piwa w pobliżu stadionu w niedzielne popołudnie jest absolutnie niemożliwy, gdyż pobliskie sklepy są zamknięte… na polecenie księdza z miejscowej parafii. Z tego powodu pierwszą połowę oglądaliśmy na sucho, co było koszmarem z uwagi na panujący upał. Na szczęście dobrzy ludzie wskazali nam drogę do przybytku dwa kilometry dalej i dzięki naszemu nieocenionemu kierowcy drugą część meczu oglądaliśmy już w warunkach cywilizowanych.

 

WC:

O takie o

Miałem sprawdzić czy i jak działa, ale przebieg zawodów sprawił, że kompletnie o tym zapomniałem.

 

TABLICA WYNIKÓW:

Piękniejszej jeszcze w życiu nie widziałem.

Załoga obsługująca po końcowym gwizdku zdemontowała wskazówkę zegara i zabezpieczyła wejście pociskiem artyleryjskim wydobytym kiedyś z przepływającej obok rzeczki oraz sznurkiem.

Cudo!

 

DOPING MIEJSCOWYCH/ZORGANIZOWANI PRZYJEZDNI:

Trybuna z krzesełek tramwajowych wypełniona całkiem szczelnie, ławeczki wzdłuż linii też zajęte. W pierwszej połowie kultura, choć kilku fanów gości siedziało z miejscowymi. W drugiej wystarczyła chwila nieuwagi i od słowa do słowa poszło kilka ciosów, ktoś komuś rozerwał koszulkę, ktoś zwyzywał, a może uderzył dziewczynę jednego z graczy Nadwiślana. Awantura międzymiastowa trwała wprawdzie krótko, ale spowodowała spięcia na linii kibice-piłkarze-organizator, było małe pitch invasion i wyzywanie się od pajaców.

Pani sędzia długo opisywała te zdarzenia w protokole, ale nam się podobało. Chociaż oczywiście tego nie pochwalamy.

 

TEKST MECZU:

– Masz tyle do gadania, co Żyd na Gestapo.

„Wujek cięta riposta” siedzący dwa rzędy pod nami w tak oryginalny sposób próbował odwieść jednego z graczy gości od dyskusji z panią sędzią. Generalnie cisnął wszystkim, choć trochę oszczędzał kobietę z gwizdkiem, skupiając swoją uwagę na liniowym. Dawał radę.

 

OGÓLNA FAJNOŚĆ:

9/10.

 

WOLNE WNIOSKI:

W pierwszej połowie zwracaliśmy uwagę głównie na urzekającą infrastrukturę obiektu i równie urzekające nowe oblicze Kolegium Sędziów Małopolskiego ZPN. W przewie pojechaliśmy po piwo. Po przerwie wybuchła bomba, zarówno na trybunie jak i na boisku, bo padło osiem goli. Kartofliskowy redaktor z wrażenia zostawił sprzęt nagrywający pod klubowym płotem. Macie jeszcze jakieś wątpliwości, że nie ma futbolu bez alkoholu?