Spóźnione, ale szczere podsumowanie meczu Clepardia – Tęcza made by Wagon Trzeci.

27.5.17, Liga okręgowa małopolska, grupa Kraków II, Clepardia KrakówTęcza Piekary 4:0.

 

PRZEJECHANE KILOMETRY:

38 (w jedną stronę) z miejsca noclegu po poprzednim meczu. Większość busem lokalnego przewoźnika, których setki śmigają codziennie po małopolskich drogach, resztę tramwajem. Ostatni kawałek drogi odbyłem już w towarzystwie znajomego redaktora, z którym zaplanowałem krakowski weekendowy meczing. Miejsce spotkania zostało zaplanowane zgodnie z pewnym klasycznym refrenem „wszyscy spotkamy się na dworcu”.

 

BILETY:

5 PLN, chociaż na plakacie widniała kwota 7. Na stadionie byliśmy już niemal godzinę przed meczem, zanim jeszcze bileter zdążył się rozstawić, jednak kilka minut przed meczem wróciłem po wejściówki – raz, że zbieram, dwa, że zawsze lubię kilka groszy do widowiska dorzucić, jeśli tylko jest okazja. Przy okazji uciąłem też sobie sympatyczną pogawędkę z panem bileterem (pozdrawiam serdecznie) i dowiedziałem się co nieco o funkcjonowaniu krakowskiej i podkrakowskiej piłki, oraz oczywiście samego klubu. Warto było wrócić po ten bilet.

 

SPIKER:

Chyba nie było, w każdym razie nie zapamiętałem. Tak to jest, jak się przez cały mecz gada z panem redaktorem i jego fanami 😉

 

Z PIWEM NA STADION:

Brak przeciwwskazań, czyli standard na niskoligowym meczu o 11 w sobotę, niezależnie od regionu. Spożywano z umiarem.

No to jedziemy z tym krakowskim koksem. KS Clepardia Kraków – LKS Tęcza Piekary i Wagon Trzeci. #meczing #stadioning

Opublikowany przez Pociąg do futbolu na 27 maja 2017

 

CATERING:

Zakupy w jednym z pobliskich sklepów we własnym zakresie. Niestety na samym obiekcie nic nie przewidziano.

 

WC:

Być może poratują w budynku klubowym, chociaż nie sprawdzaliśmy. Innym rozwiązaniom infrastruktura raczej nie sprzyja.

 

TABLICA WYNIKÓW:

Nie było, na szczęście tym razem ogarnąłem.

 

DOPING MIEJSCOWYCH:

Raczej koneserzy z osiedla niż fanatycy. Klimat taki sąsiedzko-piknikowy, ale w takich warunkach nie mam nic przeciwko.

 

ZORGANIZOWANI PRZYJEZDNI:

Nie rozpoznano, ale na potrzeby podsumowania podciągnę tu kilku fanów pana redaktora, którzy choć mieszkają niedaleko, na meczu Clepardii byli pierwszy raz.

 

TEKST MECZU:

Ooo, widzę, że honorowi jesteście.

Pan bileter docenił mój powrót po bilety, dalsza rozmowa potoczyła się już sama.

 

OGÓLNA FAJNOŚĆ:

7/10.

 

WOLNE WNIOSKI:

Tylu zajebistych bramek i fantazyjnych akcji już dawno nie widziałem. Wiem, że stare określenie „krakowska piłka” już od dawna nie ma racji bytu, ale gracze Clepardii momentami je reaktywowali i mecz naprawdę mógł się podobać. Strzał nożycami? Czemu nie. Asysta raboną? Proszę bardzo. Przyznajcie, że nie codziennie ogląda się takie hity w okręgówce.