Z cyklu „Uprzejmie donoszę” – relacja z meczów Clepardia KrakówWisła Jeziorzany (liga okręgowa) i Dąbski KS KrakówWieczysta Kraków (A Klasa) by Student.

1 kwietnia to idealny termin, by rozpocząć rundę wiosenną z najlepszymi ligami świata. Tego dnia wspólnie z kolegą ekspertem mieliśmy zaplanowane 3 mecze, które układały się kaskadowo – od okręgówki do B-klasy.

O godzinie 11 zameldowaliśmy się na obiekcie przy ul. Fieldorfa-Nila 5, na meczu walczącej o awans Clepardii z drużyną plasującą się na 9. miejscu – Wisłą Jeziorzany. Ku naszemu zaskoczeniu, na wejściu powstała mobilna kasa biletowa, która oferowała pięknie wydrukowane bilety w cenie 5zł.

Stadion Clepardii ma jedną trybunę wzdłuż linii, na której zasiadło około 50–60 widzów. Niestety, pewnym mankamentem drużyny gospodarzy jest brak prawdziwych kibiców, z szalikami i przyśpiewkami, co jak na drużynę mającą awansować do 4. ligi to trochę wstyd. Przyjezdnych z Jeziorzan było paru, w kwestii kibicowskiej równie piknikowi jak z Clepardii.

W kwestii cateringu, sklep znajduje się około 50 metrów od obiektu, także jak najbardziej można bardzo szybko zaopatrzyć się w potrzebne suplementy diety, które bez problemu da się skonsumować na trybunach.

Boli brak tablicy wyników, co w przypadku meczów miejscowych jest dość istotne, gdyż ta drużyna lubi strzelać gole. W ogóle wyniki Clepardii są dość powtarzalne, gdyż na trzech z czterech meczów, na których byłem, wynik końcowy to 4:2.

Niestety, na tym meczu mogliśmy być tylko do 80. minuty, więc wychodziliśmy przy stanie 4:1. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 3:1, z czego trzy bramki padły z akcji. Tylko bramka na 1:0 została strzelona po wyśmienitym dośrodkowaniu z rzutu rożnego, który wykorzystał jeden z piłkarzy, ładując piłkę do siatki z półwoleja. Gol, palce lizać.

Ale następnym mecz to miało być dopiero widowisko. Bardzo szybki transfer jedynym słusznym transportem, jakim jest komunikacja miejska i można było zasiadać na pięknym stadionie przy ul. Dąbskiej. Wielkie derby Krakowa w A-klasie pomiędzy walczącą o awans Wieczystą Kraków, a goniącym ich z 4. miejsca Dąbskim KS.

Stadion Dąbskiego znajduje się na tyłach chyba najgorszej galerii w Krakowie, jaką jest Kraków Plaza. Pierwsze spotkanie z tym obiektem i już miłe zaskoczenie, bo wydarzenie niebiletowane, ale jeszcze większe wrażenie zrobiła na nas kryta trybuna.

Jeśli chodzi o stronę kibicowską, to jesteśmy pod wielkim wrażeniem. Na trybunie zasiadło mniej więcej 67 osób, z czego głównie to byli kibice Wieczystej. Było widać, a także słychać, że drużyna gości ma wiernych i bardzo głośnych kibiców. Doping był sporadyczny, ale jak już zaczęli, to te kilka gardeł robiło robotę (wielkie brawa).

Na wyróżnienie zasługują także teksty meczu, a jest ich kilka. Pierwszy z nich to krótka charakterystyka sędziego głównego:

– Ten sędzia jest nieprzytomny.

– Chyba niedojeb*ny

Kolejny to rozmowa o składzie Wieczystej:

– Gra dzisiaj ten papież?

– Kto? Chyba kefir…”

Gdy gra zaczynała już nużyć kibiców, jeden z nich zaproponował taki sposób rozluźnienia emocji:

– To co, zamawiamy taksę, bierzemy dwie Ukrainki i lecimy.

– (głos z trybun) Ooo, podoba mi się ten pomysł, weź pan trzy.

Niestety na boisku aż tak ciekawie jak na trybunach nie było, ponieważ mecz zakończył się remisem 0:0. Obie drużyny miały aż za dużo sytuacji, jednak na posterunku stał albo bramkarz, albo ich rozregulowany celownik. Jak wiadomo był to mecz inauguracyjny, a gra na świeżości to jednak trudna sztuka. Brak rozstrzygnięcia kto rządzi po wschodniej części rzeki Prądnik to dramat.

Niestety na mecz utytułowanego WKS Wawel w B-Klasie krakowska redakcja nie dotarła, czego serdecznie żałuje, jednak obowiązki wzywały.

Podsumowując, widzieliśmy w sobotę 2 mecze, 5 goli, przejechaliśmy 6 kilometrów, ale najważniejsze, że wreszcie wróciliśmy na boiskowe wyczyny w najlepszych rozgrywkach w Polsce.

Ciekawostka – zaszła wczoraj pewna zależność, gdyż w meczu za 5 zł widzieliśmy 5 bramek, a za darmoszkę ani jednej.

PS. Serdeczne podziękowania dla kolegi Wojtka za wspólne ekspertowanie.