Z cyklu „Uprzejmie donoszę” – spóźnione, ale szczere podsumowanie meczu Coco Jambo – Sokół II made by Głuchy.

26.3.17, Klasa B mazowiecka, grupa Warszawa I, Coco Jambo WarszawaSokół II Serock 6:2.

 

PRZEJECHANE KILOMETRY:

14 (w jedną stronę), samochodem w roli pasażera. Na szczęście półmaratończycy zdążyli już dobiec do mety i łaskawie pozwolili nam przejechać przez miasto.

 

BILETY:

Na Coco Jambo? W niedzielę? Bez szans.

 

SPIKER:

Starałem się, ale nie znalazłem.

 

Z PIWEM NA STADION:

Jako że były to moje urodziny, uzbroiłem się w plecak z butelkami i słonecznikiem dla mnie i współbiesiadników. Obiekt był pilnowany przez jegomościa z wąsem ubranego w mundur ozdobiony flagami Kanady. Owy gubernator czuwał chyba nad bezpieczeństwem okolicznych bobrów i na mój brzęczący plecak nie zwrócił uwagi.

 

CATERING:

Brak. Niedaleko K44 jest jednak wielobranżowy lokal, w którym wywołamy zdjęcia, zrobimy ksero, napijemy się piwa i zjemy zapiekankę. Mają też dużą lodówkę z lodami gałkowymi. Wszystko na około 4 metrach kwadratowych, prawdziwe rodzinne centrum zakupów.

 

WC:

W budynku, otwarte, schludne, normalne.

 

TABLICA WYNIKÓW:

Z uwagi na niedzielę i planowany przez rząd zakaz pracy w ten dzień, na stadionie Coco Jambo już przygotowują się do tego rozwiązania i dali wolne obsługującemu tablicę (w sumie, to chyba zawsze dają mu wolne).

 

DOPING MIEJSCOWYCH:

Mecz oglądało około 100 osób, wraz z upływem meczu i płynów w butelkach widzowie coraz żywiej reagowali na wydarzenia na boisku, ale śpiewów nie było. Kibice skupili się na komentowaniu gry zawodnika gości, niejakiego „Grubego”. Rasowy defensywny z „10” na plecach z miejsca stał się ulubieńcem publiczności, czego chyba do końca sam nie chciał. Tradycyjnie kilkanaście osób miało szaliki Coco Jambo.

 

ZORGANIZOWANI PRZYJEZDNI:

Nie odnotowałem.

 

TEKST MECZU:

– Widzisz Gruby, raz zepsułeś i od razu smród się zrobił.

Komentarz do postawy defensywnego pomocnika Sokoła II Serock, zaraz po tym, jak bramkarz obronił jego strzał z wolnego i wyprowadził szybką kontrę zakończoną golem dla Coco.

 

OGÓLNA FAJNOŚĆ:

6/10.

 

WOLNE WNIOSKI:

Fajny sposób na spędzie urodzin. Chciałoby się rzec „słoneczko, piweczko, meczyk”, ale martwi postawa Coco Jambo. Wygrali 6:2: i wrócili na drugie miejsce w tabeli. Widmo awansu do A-klasy wciąż realne i to jest największy problem tej ekipy. Wartym odnotowania jest też nowa fryzura niejakiego „Maro” z drużyny Kokosów, który ściął włosy i zmienił się nie do poznania. Gdyby nie nazwisko na koszulce, kibice pomyśleliby, że Coco dokonało zimą transferu.