Spóźnione, ale szczere podsumowanie meczu Drwęca – Grom made by Wagon Trzeci.

2.9.17, klasa okręgowa kujawsko-pomorska, grupa I, Drwęca Golub-DobrzyńGrom Więcbork 0:2.

 

PRZEJECHANE KILOMETRY:

50 (w jedną stronę) autobusem typu pekaes, na który zdążyłem w ostatniej chwili, bo na weekendowym zmęczeniu nie całkiem ogarnąłem sobotni rozkład jazdy komunikacji miejskiej. Sama podróż bez atrakcji i problemów, te pojawiły się dopiero gdy chciałem z Golubia wyjechać, ale o tym przeczytacie w kolejnej spóźnionej relacji.

 

BILETY:

Przy okazji poprzedniej wizyty na stadionie Drwęcy nie załapałem się na wejściówkę i tak samo było tym razem. Smutna prawda jest niestety taka, że dystrybucja nie miałaby sensu, bo odbiorców widowiska zbyt wielu się tego dnia na obiekcie nie stawiło.

 

SPIKER:

Domniemane pierwotne stanowisko jest wyłączone z użytku, być może nawet oficjalnie przez Nadzór Budowlany.

Zastępczego nie przewidziano, względnie nie znaleziono chętnego do obsługi.

 

Z PIWEM NA STADION:

Wiadoma rzecz, nikt się specjalnie nie kryje, chociaż prawda jest taka, że też nie specjalnie jest się przed kim kryć.

Jesień przyspiesza i my też. MKS Drwęca Golub-Dobrzyń – Grom Więcbork i Wagon Trzeci. #meczing #stadioning

Opublikowany przez Pociąg do futbolu na 2 września 2017

 

CATERING:

Jak zaliczymy pobliski sklep spożywczy, to jest. A jak nie zaliczymy, to nie ma. W czasie poprzedniej wizyty jakoś nie zarejestrowałem jego lokalizacji i potrzebne zakupy zrobiłem po drodze na stacji benzynowej.

 

WC:

Zakupy to nie jedyne, co zrobiłem przed meczem na stacji, bo pęcherz pod płotem można wprawdzie opróżnić, ale z kulturalnym miejscem na opróżnienie jelit może być jednak problem. No chyba, że dobrzy ludzie wpuszczą w potrzebie do budynku klubowego.

Wolałem nie sprawdzać.

 

TABLICA WYNIKÓW:

Nie ma i nie potrzeba, bo biorąc pod uwagę ostatnie wyniki gospodarzy, nikt nie chciałby na nią spojrzeć.

 

DOPING MIEJSCOWYCH:

Kilku oldskulowców, kilku przedstawicieli lokalnego fan clubu toruńskiej Elany i kilku klasycznych dziadków. Nudno nie było, ale do szaleństwa spooooro zabrakło.

 

ZORGANIZOWANI PRZYJEZDNI:

Obrali stanowisko za ławką rezerwowych po przeciwnej stronie trybuny głównej. Specjalnego entuzjazmu raczej nie wykazywali, chociaż przyznaję, że przyjrzałem się im bardzo pobieżnie.

 

TEKST MECZU:

– Ty łobuzie!

Okazuje się, że negatywną opinię o poczynaniach graczy drużyny przeciwnej można wyrazić w sposób umiarkowanie kulturalny, przynajmniej z mojej perspektywy językowej. Ewenement jak chuj. Po cichu liczyłem trochę na „sędziego kalosza”, ale jeszcze nie tym razem. Do licha…

 

OGÓLNA FAJNOŚĆ:

5,5/10.

 

WOLNE WNIOSKI:

Sportowo było ciężko, ale widok rekompensuje i chociażby z tego powodu warto zaliczyć mecz w Golubiu-Dobrzyniu.

Dacie wiarę, że przy poprzedniej wizycie nie zarejestrowałem, że widać zamek ze stadionu?