Spóźnione, ale szczere podsumowanie meczu Elana – Wierzyca made by Wagon Trzeci.

11.11.17, III liga, grupa II, Elana ToruńWierzyca Pelplin 5:0

 

PRZEJECHANE KILOMETRY:

7 (w jedną stronę) jak zwykle komunikacją miejską. Trasa trochę dłuższa niż zwykle, ale wybrałem wersję wymagającą mniej chodzenia bo dzień, a właściwie noc wcześniej byłem na firmowej imprezie. Jak bywacie na firmowych imprezach to wiecie o co chodzi.

 

BILETY:

W dni takie, jak ten po firmowej imprezie tym bardziej doceniam posiadanie karnetu, który eliminuje konieczność wchodzenia w interakcje natury handlowej w dzień meczowy.

 

SPIKER:

Słuchaj, a raczej czytaj Pan, Panie Raczyński – jak nie zaczniesz Pan znowu gadać głupot do mikrofonu to się Pan przestaniesz pojawiać w tych relacjach.  A tak poważnie to jednak kawał solidnej spikerskiej roboty. Szacunek.

 

Z PIWEM NA STADION:

Chyba w sobie, jeszcze z poprzedniej nocy.

 

CATERING:

Znakomita forma dnia poprzedniego, pusta lodówka w domu i święto państwowe skutkujące zamknięciem sklepów (chciałbym zobaczyć swoją minę pod zamkniętym sklepem z płazem w logotypie na osiedlu) mogły oznaczać tylko tyle, że po wejściu na trybunę poszedłem od razu po piwo. I momentalnie byłem (prawie) nówka człowiek. Znam paru takich, którzy zrobili tak samo, bo…  też prezentowali tego dnia zwyżkę formy 😛 Tak w święto bywa.

Elana Toruń – KS Wierzyca Pelplin, śwętujemy. #meczing #stadioning

Opublikowany przez Pociąg do futbolu na 11 listopada 2017

Żołądek wyjątkowo nie planował tego dnia próbować specjałów słynnej stadionowej kuchni na Bema, ale kiedy się w pewnym momencie ogarnął okazało się, że pożądany produkt właśnie się skończył. Cóż, zalety spożywania żurku po delikatnym nadużyciu napojów wyskokowych są w naszym kraju powszechnie znane, a przypominam, że było święto. Z rozpaczy kupiłem porcje grillowanego kurczaka, którego pochłonąłem niczym forfiter.

 

WC:

Po kilkukrotnym zastosowaniu środków ratunkowych, będących jednocześnie środkami moczopędnymi wizyta okazała się  nieodzowna. Chyba nawet kilka razy.

 

TABLICA WYNIKÓW:

Takiej kombinacji cyfr na Elanie już dawno nie widziałem więc zrobiłem zdjęcie na pamiątkę.

 

DOPING MIEJSCOWYCH:

Liczbowo nawet w miarę, wokalnie trochę słabiej. Najlepiej wypadło oczywiście odśpiewanie hymnu, co w Święto Niepodległości nie powinno nikogo dziwić. Na płocie kilka flag. Chłopaki ewidentnie potrzebują bodźca w formie jakiejś sensownej (kurwa w tej lidze to w sumie jakiejkolwiek) ekipy w sektorze gości.

 

ZORGANIZOWANI PRZYJEZDNI:

Niestety tym razem bodźca znowu nie było.

 

TEKST MECZU:

Jakiego kaca? Przecież ja najebany jeszcze jestem od wczoraj.

Co tu komentować? Święto nie?

 

OGÓLNA FAJNOŚĆ:

6/10

 

WOLNE WNIOSKI:

Ciekawe, czy doczekam dnia, w którym ktoś z moich znajomych przyjdzie bez kaca na mecz rozgrywany w święto państwowe. Najebani od wczoraj się nie liczą.