Spóźnione, ale szczere podsumowanie meczu Rača – Rohožník made by Wagon Trzeci feat. Ekspert F.

1.10.17, III. Liga Bratislava (S3BA, trzeci poziom słowacki), FK Rača BratislavaFC Rohožník 2:0.

 

PRZEJECHANE KILOMETRY:

11 (w jedną stronę), komunikacją miejską z miejsca noclegu. Delikatnie nadłożyliśmy drogi, żeby zostawić bagaże w skrytce na bratysławskim dworcu kolejowym, bo z hotelu musieliśmy się już wymeldować, a perspektywa noszenia gratów przez cały dzień do kuszących nie należała. Perspektywa wypicia pierwszego piwa w tramwaju o 10 rano w niedzielę już tak 😉

 

VSTUPENKY/BILETY:

1 €, w formie bardzo eleganckiego listka.

Trochę się naszukaliśmy wejścia, bo nie spodziewaliśmy się, że jedyną opcją wejścia na trybunę jest przedostanie się przez knajpę i zaaferowani prawie minęliśmy biletera siedzącego przy barowym stoliku i pobierającego należność do pudełka po butach. Na szczęście nas zatrzymał 😛

 

SPIKER:

Operował z okna budynku klubowego, ale o czym mówił, to nie mam pojęcia, bo po pierwsze nie rozumiem słowackiego w wystarczającym stopniu, a po drugie nie za bardzo mnie to obchodziło. Jak zwykle zresztą.

 

Z PIWEM NA STADION:

Wchodziliśmy przez knajpę, więc bądźmy poważni.

 

CATERING:

Pivečko na stadionie za 1,2 ojro w słoneczny niedzielny poranek – obok takiej oferty nie zwykłem przechodzić obojętnie. Ani jednorazowo. Jakbym był sobą sprzed kilku lat, to bym pewnie i pięćdziesiątkę śliwowicy trzasnął, bo oferta na twarde też niczego sobie, ale niestety lekarz mi zabronił. Żarcia nie sprawdzaliśmy, bo za dużo zjedliśmy na śniadanie.

Wejście na stadion przez knajpę w niedzielę o 10:30? Tylko na trzecią ligę słowacką 🙂 FK Rača Bratysława – FC Rohožník z Wagonem Trzecim i Ekspertem F. #euromeczing #stadioning

Opublikowany przez Pociąg do futbolu na 1 października 2017

 

WC:

Na pewno w restauracji, ale ponieważ zanim piwo zadziałało przenieśliśmy się na trybunę przeciwległą do „barowej”, wybraliśmy opcję pod płotem. Wyjątkowi nie byliśmy.

 

TABLICA WYNIKÓW:

Skromna, aczkolwiek skuteczna elektronika na trybunie prostej przeciwległej do tej „barowej”.

 

DOPING MIEJSCOWYCH:

No tak bym tego raczej nie określił, raczej piwko i gadka o siedmiu zbójach, chociaż było kilka żywiołowych komentarzy do wydarzeń na boisku. Czyli dokładnie tak, jak powinno być na meczu osiedlowego klubu o 10:30 w niedzielę.

 

ZORGANIZOWANI PRZYJEZDNI:

Całkiem liczna grupa odziana w barwy z flagą i bębnem. Część została w pobliżu nalewaków, ale większość usadowiła się pod tablicą wyników. Na początku trochę pokrzyczeli, ale ich entuzjazm szybko wyparował i był adekwatny do obrazu gry i ostatecznego wyniku spotkania. Naturalne.

 

TEKST MECZU:

– Ja nie chcę piwa.

Trochę się nie spodziewałem, że mój towarzysz podróży i futbolowy Ekspert zarazem, odmówi złocistego trunku po tym, jak wszedł na stadion przez knajpę o 10 rano w niedzielę. Cóż, nikt nikogo pod pistoletem nie przymuszał 😀

 

OGÓLNA FAJNOŚĆ:

7/10.

 

WOLNE WNIOSKI:

Kawał dobrej twardej piłki, właśnie takiej jak najbardziej lubię, nawet po piłkarzach widać, że Słowacy to hokejowa nacja. O tej knajpie już nawet nie wspominam 😉