Spóźnione, ale szczere podsumowanie meczu Hutnik – Pogoń made by Wagon Trzeci.

20.5.17, IV liga mazowiecka, grupa północ, Hutnik Warszawa – Pogoń Grodzisk Mazowiecki 1:1.

 

PRZEJECHANE KILOMETRY:

250 (w jedną stronę) koleją i kawałek tramwajem warszawskiego ZTM. Żaden z przewoźników nie zawiódł, co nie zawsze bywa oczywiste.

 

BILETY:

Wstęp wolny a na pamiątkę można pobrać co najwyżej program meczowy. Dobre i tyle, też zbieram.

 

SPIKER:

Jest i tyle mi wystarczy. Jak spiker ewidentnie nie odpierdala, to nie zwracam na niego uwagi.

 

Z PIWEM NA STADION:

Ktoś mnie chyba kiedyś ostrzegał, żeby nie pić na Hutniku, ale nie wiem dlaczego. Ostentacja nie jest może wskazana, ale kulturalnie łyknąć można, z czego skorzystali i ziomale z osiedla, i grupka ojców, którzy wolą zabrać dzieciaka na mecz osiedlowej drużyny niż kwitnąć przed telewizorem (brawo!) i oczywiście również autor relacji.

Hutnik Warszawa – Pogoń Grodzisk Mazowiecki 1:1 w morderczych warunkach. Racjonalne uzupełnianie płynów to podstawa. #meczing #stadioning

Opublikowany przez Pociąg do futbolu na 20 maja 2017

 

CATERING:

Trzeba przynieść własny, na szczęście kilka sklepów osiedlowych, w których ekspedientka osobiście podaje piwo z lodówki jest w pobliżu.

 

WC:

Toi-toi, jeden. Kolejka po meczu murowana, na szczęście byłem pierwszy.

 

TABLICA WYNIKÓW:

W obiekt przy Marymonckiej 42 idealnie wpisywałby się zardzewiały blaszak, którego nikt nie aktualizuje. Niestety nic takiego nie istnieje. Nic innego też.

 

DOPING MIEJSCOWYCH:

Modelowe zobrazowanie hasła „support your local football club” – grupka fanatyków na łuku, ojcowie z dziećmi w klubowych koszulkach i niezawodni starzy wyjadacze. Przy odrobinie szczęścia nawet piro można trafić. Tym razem entuzjazmu starczyło na kilka okrzyków, ale przy żarze lejącym się z nieba nie ma się co dziwić.

 

ZORGANIZOWANI PRZYJEZDNI:

Zmotoryzowana grupka wąsatych miłośników „góralskich piw” (bleh, aż mnie wstrząsa…), z których na pewno któryś miał na imię Heniek albo Zdzichu i pasażer mojego tramwaju. Wmieszali się w tłum i straciłem ich z oczu.

 

TEKST MECZU:

– Panowie, którędy na stadion Hutnika?

Pytanie, po którym zawsze poznacie kibica przyjezdnych, ewentualnie stadionowego turystę. Tym razem turysta robił za przewodnika.

 

TEKST MECZU 2:

– (…) niech zwycięża zło, Hutnik Warszawa to jest to!

Uwielbiam przyśpiewki i hasła niektórych warszawskich klubów z niskich lig 😉

 

OGÓLNA FAJNOŚĆ:

5,5/10.

 

WOLNE WNIOSKI:

Możecie zaklinać rzeczywistość i oszukiwać się, że lepiej oglądać mecz w temperaturze +30 niż +3. Ja jednak nigdy nie widziałem dobrych zawodów w takich warunkach. Te skończyły się w zasadzie w 12. minucie, po wyrównującym trafieniu dla Pogoni. I nie ma się co dziwić, w upale i pełnym słońcu nikomu się nie chce zbytnio przemęczać, ja sam po przerwie poszedłem szukać cienia.

Całe szczęście, że jesień już niedługo 😉