Spóźnione, ale szczere podsumowanie meczu Krajna – Tucholanka made by wagon pierwszy.

5.8.17, okręgowy Puchar Polski kujawsko-pomorski, Krajna Sępólno KrajeńskieTucholanka Tuchola 3:2.

 

PRZEJECHANE KILOMETRY:

31 (w jedną stronę). W krótkiej przerwie między sezonami nie zdążyliśmy zmienić ani środka transportu, ani zatrudnić szofera. Kilometrów de facto natrzaskaliśmy znacznie więcej, ale niepisany kodeks honorowy nie pozwala ich uwzględnić, bo wyjazd na meczing nie był celem samym w sobie, ale raczej aktywnością dodatkową. Liczymy więc od ostatniego miejsca pobytu. Trasa raczej mało interesująca, ale z jedną interesującą nas perełką – stadionem Kamionki Kamień Krajeński. Pokażemy jednak dopiero, gdy wybierzemy się na mecz.

 

BILETY:

Wstęp wolny, co wstrząsnęło nami nawet bardziej niż zwykle w podobnych okolicznościach. A to dlatego, że jeszcze w przedpociągowych czasach byliśmy na meczu Krajny w Sępólnie i by go zobaczyć musieliśmy zakupić takie cudo:

Prawdziwe mistrzostwo piłki nożnej.

 

SPIKER:

Ten oto dżentelmen:

pieszczotliwie nazywany przez miejscowych „Jerzykiem”. Pan Jerzyk przyjechał wypełniać obowiązki służbowe takim oto jednośladem:

Styl prowadzenia konferansjerki raczej mało brawurowy. Popisy krasomówcze ograniczone do minimum. Na szczęście nie zabrakło tego, co lubimy najbardziej, czyli połamania języka podczas odczytywania składu gości. Generalnie – na plus. Ciekawe, czy Jerzyk dzisiaj nie pije :p

 

Z PIWEM NA STADION:

Rzecz jasna.

 

CATERING:

Na stadionie nic, możliwe, że jakiś automat stoi w niemal przyklejonej do trybuny sali gimnastycznej. Zdaje się, że jakiś sklep w odległości pozwalającej ją pokonać podczas przerwy też by się znalazł. Sporo tych znaków zapytania i gdybań, ale zaprowiantowaliśmy się po drodze, więc nie było ciśnienia, by na nie odpowiadać.

 

WC:

Tu ciśnienie było potężne. Wierzcie nam, że dawno nas tak nie ucieszył widok czynnego i to w dodatku czystego oraz zaopatrzonego w niezbędne akcesoria kibla (właśnie w sali gimnastycznej). Gdyby ktoś wtedy kazał nam za skorzystanie zapłacić 100 złotych, dorzucilibyśmy drugą stówę napiwku i jeszcze pokłonili się w pas. Po wizycie już moglibyśmy :p

 

TABLICA WYNIKÓW:

Nie zauważyliśmy.

 

DOPING MIEJSCOWYCH:

Tylko szmery i pojedyncze okrzyki całkiem licznej grupy koneserów. Przyjemnie było się pławić w tego typu atmosferze. Młodzież w zdecydowanym odwrocie.

 

ZORGANIZOWANI PRZYJEZDNI:

Brak, choć dwa gole strzelone przez Tucholankę wywołały nieśmiały pomruk zadowolenia u części zasiadających na trybunie.

 

TEKST MECZU:

– Teraz worek się roztworzył.

Pan kibic gospodarzy po golu swoich ulubieńców na 1:2. Fachura.

 

OGÓLNA FAJNOŚĆ:

5,5/10.

 

WOLNE WNIOSKI:

Jak na początek sezonu – bardzo obiecująco. Pogoda dopisała, panowie na boisku też zadbali, by nie trzeba było ziewając spoglądać na zegarek. Stadion położony w ładnym, zadbanym kompleksie sportowym, z salą gimnastyczną, boiskami do siatkówki plażowej, piłkarskim boiskiem treningowym, zapleczem noclegowym i socjalnym. O ile to kogokolwiek z szanownych czytelników obchodzi :p

Pierwszą połowę oglądaliśmy z kameralnej, przypominającej trochę angielski styl trybuny krytej. Bardzo fajny klimacik. Na drugą przenieśliśmy się na przeciwległą prostą, która też ma swoje atuty. Warto.