Spóźnione, ale szczere podsumowanie meczu KS – Czarni made by wagon pierwszy.

20.8.17, klasa A kujawsko-pomorska, grupa Bydgoszcz II, KS Brzoza – Czarni Wierzchosławice 3:2.

 

PRZEJECHANE KILOMETRY:

35 (w jedną stronę), autem, jako kierowca. Tym razem w podróży towarzyszyła nam nasza kochana szanowna małżonka, której forma jednak – po sobotniej wizycie na 40. urodzinach kolegi – nie należała to najwyższych. To zdecydowanie nie był international level. Raczej rozpaczliwa obrona przed spadkiem do Serie C. Na szczęście piszący te słowa już dawno wziął sobie do serca złotą zasadę, że najlepsza metoda na kaca to picie z umiarem poprzedniego dnia i już od wczesnych godzin przedpołudniowych skakał chyżo jak sarenka. Podczas meczu pani małżonka próbowała dzielnie walczyć, ale mniej więcej w połowie pierwszej połowy stwierdziła, że najlepszym rozwiązaniem będzie jednak drzemka w samochodzie. Głos rozsądku.

 

BILETY:

Niestety, wszyscy wchodzą, wjeżdżają lub wtaczają się (i broń Boże, nie jest to aluzja do naszej szanownej małżonki, aż tak źle nie było) za darmo.

 

SPIKER:

Sprzęt nagłośnieniowy działa, muzyka towarzyszy piłkarzom podczas wyjścia na boisko, bojowy dżingiel jest też puszczany po golach dla gospodarzy, ale za mikrofon nikt nie chwyta.

 

Z PIWEM NA STADION:

W żadnym wypadku. Tylko czerwona oranżada.

 

Hehe, kto dał się nabrać?

 

CATERING:

Stosowne płyny nabyliśmy w drodze na mecz, nieopodal stadionu, już po zjeździe z drogi krajowej, w sklepie z płazem w logo. Trudno jednak ocenić, czy da się radę skoczyć tam w przerwie meczu bez uszczknięcia choćby minuty boiskowych popisów panów piłkarzy. A czy jest coś bliżej? Zastrzelcie nas, ale nie wiemy. Nie zwróciliśmy uwagi.

 

WC:

Szanowna redakcja PdF skorzystała z gościnności jednego z drzewek na górce wznoszącej się zaraz za boiskiem. Szanowna małżonka w potrzebie nie była, więc możliwości skorzystania z cywilizowanej toalety w szatni lub gdzieś obok (ale w budynku) nie sondowaliśmy.

 

TABLICA WYNIKÓW:

Nie ma i śmiemy przypuszczać, że prędko nie będzie.

 

DOPING MIEJSCOWYCH:

Poza wybuchami radości po golach i kilku zjebek sędziego niczego szczególnego nie zanotowano.

 

ZORGANIZOWANI PRZYJEZDNI:

Zorganizowani nie byli, ale – jak to zwykle w przypadku kibiców Czarnych bywa – stawili się niezawodnie w liczbie około 25–30 osób. Kilku stałych bywalców nie dostrzegliśmy, a to pewnie z powodu odbywających się w tym samym czasie żużlowych derbów Apator Toruń – GKM Grudziądz (z popularnych Wierzchołek do Torunia niedaleko). I to właśnie chyba tych wiodących zwykle gardeł zabrakło, bo wydawało nam się, że było jakby ciszej niż zwykle w tym towarzystwie. A słuch – z uwagi na skromne, bo skromne, ale zawsze uczestnictwo w libacji poprzedniej nocy – mieliśmy jakby nieco ostrzejszy.

 

SZUKAJĄCY WRAŻEŃ NEUTRALNI:

Checked. Był na stadionie dżentelmen w białym t-shircie, podobno związany z lokalnym rywalem gospodarzy, Burzą Nowa Wieś Wielka, który a to szukał zaczepki u miejscowych…

… a to w czasie meczu przeskoczył przez płot chuj wie po co…

… a to śpiewał „Jebać Brzozę, jebać” i kto wie, czy gdyby nie poskramiający jego zapędy znacznie przytomniejsi towarzysze, do domu nie wróciłby z brakami w uzębieniu. Na szczęście wszyscy rozeszli się w pokoju.

 

TEKST MECZU:

– Tyle lat i jeszcze się nie nauczyli…

Tak tego gola

skomentował ten dżentelmen,

zwany w niektórych kręgach członkiem z ramienia KPZPN.

 

OGÓLNA FAJNOŚĆ:

5/10.

 

WOLNE WNIOSKI:

Brawo Czarni. Jak na pierwszy w sezonie mecz, sparing i trening jednocześnie, to naprawdę całkiem nieźle!