Spóźnione, ale szczere podsumowanie meczu Kujawy – Czarni made by wagon pierwszy (feat. wagon drugi).

8.4.17, Klasa A kujawsko-pomorska, grupa Bydgoszcz II, Kujawy MarkowiceCzarni Wierzchosławice 0:2. Mecz zakończony po pierwszej połowie.

 

PRZEJECHANE KILOMETRY:

26 (w jedną stronę), w roli kierowcy, z bratem w roli pasażera. Wahaliśmy się, gdzie skierować nasze kibicowskie tyłki, opcje były co najmniej trzy, ale ostateczna decyzja to był strzał w dziesiątkę.

 

BILETY:

Nie sprzedawano, co w świetle wydarzeń w przerwie można uznać za szczęśliwe rozwiązanie, bo pewnie znaleźliby się tacy, co stanęliby w kolejce po zwrot połowy należności. Nawet gdyby komuś w Markowicach przyszło jednak do głowy ściąganie należności za oglądanie popisów miejscowych artystów futbolu, musiałby sporo zainwestować w infrastrukturę na położonym między drogą krajową, budynkiem mieszkalnym a polami uprawnymi stadionie. Na przykład w płot. Byle ławki zostawiono w spokoju.

 

SPIKER:

Brak fachowca. Pseudofachowca zresztą też.

 

Z PIWEM NA STADION:

Oczywiście. Z czymś mocniejszym również. Korzystano. I chyba w niektórych sektorach nieco zbyt chętnie. Fantazja poniosła.

 

CATERING:

Nic, ale do sklepu zdaje się niedaleko.

 

WC:

Brak. Większość potrzebujących lała frontem do drogi krajowej, pod drzewkiem o średnicy mniej więcej 10 centymetrów. Cóż za kamuflaż!

 

TABLICA WYNIKÓW:

Jeszcze tego brakowało…

 

DOPING MIEJSCOWYCH:

Cichutko. Chyba oszczędzali siły na przerwę.

 

ZORGANIZOWANI PRZYJEZDNI:

Jak zwykle niezawodni, ze 20–30 osób. Pojedyncze wyskoki w postaci niby dyskretnego zbluzgania obserwatora, ale tak, by zainteresowany dokładnie wszystko słyszał, czy też solowych okrzyków bądź zaśpiewów. No i wspólne fetowanie z drużyną po informacji, że drugiej połowy nie będzie. Jest atmosferka w Czarnych, a w Serie A to często klucz do wszystkiego.

 

TEKST MECZU:

– Co tam się stało?

– Syndzia papira dostoł.

Jak się okazało, nie do końca papira, ale prawie.

 

OGÓLNA FAJNOŚĆ:

8/10.

 

WOLNE WNIOSKI:

W zasadzie to teraz zastanawiamy się, po co tworzyliśmy to wszystko powyżej (ale skoro już powstało, to niech zostanie). Wystarczyło napisać, że najpierw było tak:

Później tak:

A na końcu tak: