Spóźnione, ale szczere podsumowanie meczu Lechia – Cracovia made by Wagon Trzeci.

25.2.17, Ekstraklasa, Lechia GdańskCracovia 4:2.

 

PRZEJECHANE KILOMETRY:

175 (w jedną stronę) autobusem typu pekaes. Absolutnie bez historii.

 

BILETY:

50 PLN, kupione jak zwykle przez Internet – tym razem w dniu meczu, bo na wyjazd zdecydowałem się w zasadzie w ostatniej chwili. Podwyżka cen motywowana większymi kosztami ochrony to żart – ochroniarzy jest wprawdzie więcej, ale po jaką cholerę to nie wiem. Po moim sektorze kręciło się z pięciu, choć stałem na nim sam. Ponieważ nie dawałem im zajęcia, koncentrowali się raczej na pogaduchach i oglądaniu meczu.

 

SPIKER:

Nie słuchałem.

 

Z PIWEM NA STADION:

Butelka, tudzież puszka, zostanie wykryta z powodu gabarytu. Znam jednak potwierdzone relacje o udanych próbach wniesienia butelek o pojemności 100 ml z wysokoprocentową zawartością.

 

CATERING:

Hot-dog chyba 7 PLN (albo 8), kiełbasa w zestawie z piwem 19, kawa 7. Parówka i gięta suche jak wiór, ale nie ma co narzekać, bo na ekstraklasowych, nowoczesnych stadionach „jakość” w temacie żarcia jest terminem nieznanym.
WC: Przy skrajnych sektorach zdecydowanie mniej zatłoczone. Przed meczem w jednym z kibli rezydował ochroniarz, ale nie wiem, czy był tam przydzielony na stałe, czy kitrał się, żeby grzebać w telefonie.

 

TABLICA WYNIKÓW:

Telebimy opisywane już milion razy.

 

DOPING MIEJSCOWYCH:

Młyn w niezłej liczbie, z solidnym oflagowaniem i nową przyśpiewką, ale jakoś bez polotu. Po cichu liczyłem na jakąś oprawę w związku ze zbliżającym się Dniem Pamięci Żołnierzy Wyklętych – niestety tym razem instynkt zawiódł.

 

ZORGANIZOWANI PRZYJEZDNI:

Dzięki uprzejmości wojewody sektor gości został zamknięty i mecz ze sporym kibicowskim potencjałem został zarżnięty już na starcie. Piłka nożna dla kibiców!

 

TEKST MECZU:

– Za trzy tygodnie będzie więcej zajęcia, trzeba korzystać póki jest czas.

Jak już pisałem pracownicy agencji ochrony nie narzekali tego dnia na przepracowanie, ale jak się okazało, po prostu oszczędzali siły przed zbliżającym się meczem ze stołeczną Legią.

 

TEKST MECZU 2:

– Ty Ż… jebany, scyzorykiem chrzczony.

Kibic BKS-u do wykonującego rzut rożny zawodnika KSC. Klasyka, ale cukerbergowa polityczna poprawność wymusza lekką autocenzurę, bo mam pewne obawy że słowo „Żyd” w konfiguracji ze słowem „jebany” zostanie automatycznie zakwalifikowane jako propagowanie antysemityzmu.

 

OGÓLNA FAJNOŚĆ:

5,5/10.

 

WOLNE WNIOSKI:

Przyznaję, że pojechałem na ten mecz trochę na siłę, bo nic innego w zasięgu nie było, a nie chciałem tracić weekendu.