Spóźnione, ale szczere podsumowanie meczu Lechia – Jagiellonia made by Wagon Trzeci.

12.2.17, Ekstraklasa, Lechia GdańskJagiellonia Białystok 3:0.

 

PRZEJECHANE KILOMETRY:

30 (w jedną stronę) z miejsca noclegu po poprzednim meczu. Większość SKM-ką, ale jak zwykle zaliczam też „zwiedzanie” w tak zwanym międzyczasie.

 

BILETY:

50 PLN, kupione jak zwykle przez Internet z kilkudniowym wyprzedzeniem. W stosunku do zeszłej rundy cena wzrosła chyba o dychę, a jako powód podano wzrost wydatków na ochronę, czyli jak zwykle wszystko dla mojego bezpieczeństwa. Dziękuję, doceniam troskę.

 

SPIKER:

Prosił o zgaszenie rac, co za naiwniak.

 

Z PIWEM NA STADION:

Nie uda się, w końcu pieniądze na ochronę nie idą w las. Nie?

 

CATERING:

Kiełbasa w zestawie z piwem 19 PLN, osobno chyba odpowiednio 12 i 8. Jakość już parę razy sprawdzałem i opisywałem. Kolejki tym razem większe niż zwykle, ale „okienek” sporo i jakoś szło. Wyjątkową popularnością cieszyła się gorąca herbata, ale nie wiem dlaczego.

 

WC:

Kolejki w przerwie makabryczne, tym razem nawet przy skrajnych sektorach. Trzeba było odczekać i skorzystać w trakcie meczu, czego nie lubię, bo można za wiele przegapić – tym razem ledwo się załapałem na rzut karny.

 

TABLICA WYNIKÓW:

Kolorowe telebimy jak zwykle na miejscu.

 

DOPING MIEJSCOWYCH:

Młyn w dobrej liczbie, z przyzwoitym, choć monotonnym dopingiem. Oflagowanie standardowe, śladów oprawy brak. Sporo bluzgów zebrali kibice gości, fani na pozostałych trybunach nie oszczędzali też arbitra, ale „jebanie sędziego” nie przybrało tym razem formy kolektywnej i zorganizowanej.

 

ZORGANIZOWANI PRZYJEZDNI:

Chodziły słuchy, że jadą w 1200 osób, ostatecznie na sektorze zameldowali się w ok. 750 głów. Rozwiesili kilka flag i prowadzili dobry doping praktycznie przez całe zawody, a w drugiej połowie zaprezentowali sektorówkę w towarzystwie pirotechniki i flag na kijach. Część świeczek wylądowała na murawie, co oczywiście spowodowało chwilowe przerwanie meczu. Zakaz wyjazdowy od niezawodnej Komisji Ligi już przyklepany.

 

TEKST MECZU:

– Mógłby Pan tak nie przeklinać? Tu są dzieci i słuchają tego.
– No to co, moje też. Niech się uczą od małego.
Wyraz twarzy pytającego po uzyskaniu odpowiedzi od bluzgającego ojca dwójki trzy-czterolatków bezcenny.

 

TEKST MECZU 2:

– Jagiellonia już po sprawie, wasza stara na oprawie!

Błyskawiczna odpowiedź młyna biało-zielonych na sektorówkę białostocczan, na której widniała podobizna Baby Jagi.

 

OGÓLNA FAJNOŚĆ:

7,5/10.

 

WOLNE WNIOSKI:

Futbol przyzwoity (jak na tak zwaną Ekstraklasę), niespodziewane kibolskie atrakcje, a i piwko przed i po meczu było z kim wypić – ja w zasadzie większych wymagań nie miewam.