Spóźnione, ale szczere podsumowanie meczu Lechia – Legia made by Wagon Trzeci.

19.3.17, Ekstraklasa, Lechia GdańskLegia Warszawa 1:2

 

PRZEJECHANE KILOMETRY:

190 (w jedną stronę) znowu pociągiem. Zazwyczaj jadąc do Trójmiasta wybieram jakiś dalekobieżny autobus, ale ponieważ na ten wypad zdecydowałem się w zasadzie w ostatniej chwili, musiałem zmienić środek lokomocji, bo interesujące mnie kursy były już wyprzedane. Wyszło więc trochę drożej, ale też ciekawiej, bo po drodze miałem możliwość podziwiać policyjne zabezpieczenie peronów na trasie przejazdu pociągów specjalnych ze stolicy.

 

BILETY:

50 PLN w formie doładowania karty kibica, kupiony dwa dni wcześniej, oczywiście online. Mecz cieszył się dużym zainteresowaniem i kto liczył, że kupi w kasie, ten prawdopodobnie został na bramkach.

 

Z PIWEM NA STADION:

Zapomnijcie, policja przechwytuje spożywających już w drodze z tramwaju. Jedynym wyjściem jest tradycyjny #beerforemeczing, niestety trzeba go przeprowadzić w centrum Gdańska, bo stadion stoi pośrodku niczego. Dobrze, że przynajmniej mam ostatnio lokalne towarzystwo w procederze 😉

 

CATERING:

Kocham ten kraj, ale jest popierdolony. Przekonanie, że 3,5-procentowe „piwo” w kubku pojemności 0,4 litra może być przyczyną stadionowych spięć to jest materiał na skecz Monty Pythona. Ludzie, przecież ja wypijam takie 4 i organizm nie reaguje, a kto chce się najebać, to i tak najebany przyjdzie, albo wniesie ćwiartkę i nawet się kurwa nie zorientujecie.

Żeby tego było mało, ciepłe żarcie skończyło się w przerwie, a kolejka była taka, że na drugą połowę wszedłem w 55. minucie i bramkę dla gospodarzy widziałem tylko na telebimie. Całe szczęście, że załapałem się na kiełbasę i hot-doga jeszcze przed pierwszym gwizdkiem, bo wyszedłbym z meczu nie tylko trzeźwy, ale i głodny. Kpina.

 

WC:

W tej rundzie kible w Gdańsku opisywałem dwa razy, już mi się nie chce powtarzać.

 

TABLICA WYNIKÓW:

Voilà.

 

DOPING MIEJSCOWYCH:

37 tysięcy ludzi i niezły doping, w którym momentami uczestniczył cały stadion. Niestety, ultrasi nie przygotowali żadnej oprawy, prawdopodobnie nie chcieli ryzykować zamknięcia sektora przed zbliżającymi się derbami. Żałuję, ale rozumiem, w końcu Komisja Ligi czuwa, a i wojewoda musi przecież ciągle udowadniać swą przydatność.

 

ZORGANIZOWANI PRZYJEZDNI:

Dotarli dwoma pociągami specjalnymi w sile 1700 głów. Dali dziewięćdziesięciominutowy popis głośnego dopingu, okraszony sektorówką, świecidełkami i słynną już pięciostronną kartoniadą. Czołówka sceny ultras? Powiedziałbym, że lider i to chyba na skalę europejską.

Więcej zdjęć oraz film dla tych, co nie lubią czytać.

 

TEKST MECZU:

– Oooo, pan oficer kawka, papierosek. Prawie jak w domu.

Czasem tak bywa, że przez paramilitarne ciuchy i aparat fotograficzny ludzie na trybunie kojarzą mnie z przedstawicielami aparatu represji. Tak też było i tym razem i chociaż było przy tym trochę śmiechu, to zniewaga pozostała.

 

OGÓLNA FAJNOŚĆ:

7/10.

 

WOLNE WNIOSKI:

Szkoda, że górne sektory Stadionu Energa Gdańsk są tak rzadko otwierane.