Spóźnione, ale szczere podsumowanie meczu Marymont – KS made by wagon pierwszy.

25.4.18, Klasa B mazowiecka, grupa Warszawa III, Marymont Warszawa – KS Blizne 1:0.

 

PRZEJECHANE KILOMETRY:

11 (w jedną stronę). Jak na godziny popołudniowego szczytu poszło nadzwyczaj wartko. Pewnie dlatego, że podążaliśmy w przeciwnym kierunku niż sunąca z centrum na przedmieścia zdecydowana większość.

 

BILETY:

Brak. Błąd, bo żeby zapłacić za możliwość obejrzenia oficjalnego meczu na głównym boisku stadionu Marymontu (pierwszy raz w życiu!) bylibyśmy gotowi wziąć chwilówkę.

 

SPIKER:

Brak, ale dla każdego, kto oglądał mecz w towarzystwie znanego eksperta pewnego internetowego kanału futbolowego pana Adriana, to żadna różnica. Raz że pan Adrian i tak nie dopuściłby delikwenta do głosu, a dwa – nawet gdyby jakimś cudem nieszczęśnikowi udałoby się coś powiedzieć, błyskawicznie zostałby przez pana Adriana profesjonalnie zagłuszony.

 

Z PIWEM NA STADION:

Rzecz jasna, z czego większość towarzystwa, z którym oglądaliśmy mecz skrzętnie skorzystała. Pito jednak z klasą i umiarem. Czyli jak zawsze w zasadzie, więc nie wiem, dlaczego to podkreślamy. Ale skoro już się napisało, to nie będziemy wymazywać.

 

CATERING:

Brak. Bohatersko podjęta przez jednego z towarzyszy wyprawa aprowizacyjna zakończyła się spektakularnym kilkuminutowym spóźnieniem na drugą połowę, podczas których absolutnie nic się nie wydarzyło.

 

WC:

Nie zauważyliśmy zorganizowanej formy. Budząca się do życia przyroda dawała jednak niemałe pole manewru. A jeśli ktoś jest całkowicie pozbawiony skrupułów i resztek przyzwoitości, może skorzystać z jednej z lóż na piętrze.

 

TABLICA WYNIKÓW:

Niestety, lipa.

 

DOPING MIEJSCOWYCH & ZORGANIZOWANI PRZYJEZDNI:

Obawiamy się, że najliczniejszą grupą obecną na stadionie byli młodzieńcy o podobnych do naszych upodobaniach. Trochę oklasków, trochę okrzyków i to chyba tyle wzruszeń.

 

TEKST (PRZED)MECZU:

– A ty co tak siedzisz? Nie ma dzisiaj żadnego meczu?

– Chyba coś jest. Chyba Marymont gra…

– To co tu jeszcze robisz?

No i powiedzcie, jak tu nie kochać tej kobiety… 😛

 

OGÓLNA FAJNOŚĆ:

7,5/10.

 

WOLNE WNIOSKI:

Żałujcie, że nie powstał program meczowy z opowieściami pana Adriana o kulce z drążka do zmiany biegów od dużego fiata oraz niezawodnej drodze postępowania na wypadek utraty palca u dłoni.

Pięknie było znowu obejrzeć mecz w tym towarzystwie!