Z cyklu „Uprzejmie donoszę” – spóźnione, ale szczere podsumowanie meczu Polska – Słowacja made by Bartek.

11.4.17, mecz towarzyski, Polska – Słowacja kobiet U-16 1:0.

 

PRZEJECHANE KILOMETRY:

Jazda w obrębie miasta, około 8 km (w jedną stronę). Transport miał być publiczny, a wyszedł własny. Dziewczyna miała gest i mnie podrzuciła.

 

BILETY:

Brak, wstęp za darmo. Rozdawano „zaproszenia”, na których było napisane, jakie to mecze i w ramach jakiego turnieju są rozgrywane.

 

SPIKER:

Impreza o randze międzynarodowej, więc spiker być musiał. Znany z meczów Widzewa, spełniał się bez zarzutów.

 

Z PIWEM NA STADION:

Ochrony brak, więc i przeszkód brak. Chętnych jednak nie było, wczesna pora, środek tygodnia. Ja z meczu prosto do pracy.

 

CATERING:

Brak. Rozczarowanie wśród młodzieży szkolnej obecnej na trybunach, że nawet hot-doga nie było gdzie kupić.

 

WC & TABLICA WYNIKÓW:

Nowy, piękny stadion wszystko było i działało… no może po za światłem w wc.

 

DOPING:

Dziewczyny na boisku były mocno wspierane przez swoje koleżanki. Zwłaszcza w drugiej połowie mocne jebnięcie było 😉 Fanatyków ze Słowcji nie odnotowano.

 

TEKST MECZU:

Dzieciak wyprowadzający dziewczyny na murawę w romowie z tatą:

– Ja szedłem z Serbią.

– Z kim?

– Serbią.

– Chyba ze Słowenią.

– A tak tato, ze Słowacją.

 

OGÓLNA FAJNOŚĆ:

5/10.

 

WOLNE WNIOSKI:

Mecz w ramach turnieju międzynarodowego – cztery drużyny w trzech miastach. Nasze dziewczyny dominowały nad rywalkami, dłuższe fragmenty gry toczyły się na połowie Słowacji, gdzie nasze regularnie były obecne całą drużyną (bez bramkarki oczywiście). Przewaga nie miała odzwierciedlenia w licznie bramek, niestety. Mecz na nowym stadionie Widzewa sprawił dziewczynom na pewno wiele frajdy. Mi też, bo mogłem wejść dla odmiany na inną trybunę niż zawsze i trochę pozwiedzać 🙂