Spóźnione, ale szczere podsumowanie meczu Raków – GKS made by Wagon Trzeci.

5.3.17, 2 Liga, Raków CzęstochowaGKS Bełchatów 0:1

 

PRZEJECHANE KILOMETRY:

100 (w jedną stronę) z miejsca noclegu po poprzednim meczu. Środkiem transportu ponownie był pociąg – przed wyjazdem na południe kupiłem tak zwany bilet weekendowy, więc mogłem do woli korzystać z usług PKP za jedyne 81 PLN. No prawie, ale to nie miejsce na wyjaśnianie zawiłości oferty szynowego przewoźnika.

Drogę ze stacji pokonałem piechotą, pięciokilometrowy spacer był nie najgorszym pomysłem na zabicie nadmiaru czasu.

 

BILETY:

15 PLN kupione w kasie pod stadionem jakieś dwie godziny przed pierwszym gwizdkiem. Znowu w wersji imiennego paragonu – co za zjebana moda…

 

SPIKER:

Zdziwicie się jak napiszę, że znowu nie słuchałem?

 

Z PIWEM NA STADION:

Zależy czy wymacają w kieszeni, nie wiem czy warto ryzykować. Warunki do beerforemeczingu średnie – knajp w okolicy stadionu nie zlokalizowałem. Jest wprawdzie sklep z płazem w logotypie, ale opróżnianie butelki musi dokonać się metodą partyzancką między blokami osiedla lub w przejściu pod torami kolejowymi. Do zrobienia 😉

 

CATERING:

Standardowy, stadionowy, 3,5 procentowy napój piwopodobny za piątaka. Niestandardowa pizza od 4 do 7 PLN za kawałek. Jadalna, ale bez szału. Giętej niestety brak. Obsługa bez zarzutu.

Wycieczka na południe – dzień drugi. Raków Częstochowa – GKS Bełchatów i Wagon Trzeci. #meczing #stadioning

Opublikowany przez Pociąg do futbolu na 5 marca 2017

 

WC:

Toi-toie i kolejki do nich.

 

TABLICA WYNIKÓW:

Prosta, ale czytelna elektronika za jedną z bramek, podczepiona pod „budynek” przypominający wieżę kontroli lotów. Podejrzewam, że wieżyczka pełniła rolę budki spikera, ale pewności nie mam. Ktoś, coś?

 

DOPING MIEJSCOWYCH:

W młynie jakieś 300 głów, na płocie kilka flag, niestety poziom decybeli nie był zbyt wysoki, podobnie jak zaangażowanie. Dobrego pierdolnięcia uzbierałoby się może z 15 minut. Na plus na pewno niezłe flagowisko, ale ogólnie pozostawili niedosyt.

 

ZORGANIZOWANI PRZYJEZDNI:

5 autokarów, 2 busy i kilka aut przywiozło około 300 ludzi i kilka flag. Wokalnie bez zarzutu, repertuar dość różnorodny, a mocy starczyło na pełne 90 minut. Zaprezentowali też efektowny chaos z flag na kijach i  duży flago-transparent zgodowy z węgierskim Diósgyőri VTK w towarzystwie szali z tym samym wzorem.

Jeśli jeszcze nie widzieliście, jak zaprezentowały się obie grupy fanatyków, możecie to nadrobić klikając tu i tu.

 

TEKST MECZU:

Dostęp przyznano – kołowrotek wejściowy dysponuje nie tylko czytnikiem, ale też głośnikiem, uruchamianym po przyłożeniu doń biletu. Świetna rzecz jakby mecz chciał obejrzeć jakiś niewidomy.

 

OGÓLNA FAJNOŚĆ:

6/10.

 

WOLNE WNIOSKI:

Marne widowisko na niezbyt malowniczym stadionie w niezbyt malowniczej okolicy – tylko obecność fanów GKS i spotkanie towarzyskie z redaktorem My match days uratowały ocenę tego meczu. Kolejny punkt na mapie odhaczony.