Spóźnione, ale szczere podsumowanie rundy wiosennej sezonu 2016/17 made by wagon pierwszy.

 

OBEJRZANE MECZE:

38. Właściwie to obejrzanych 37, bo hit LZS Jadowniki – LZS Kościelec, na którym niezawodnie się pojawiłem, nie odbył się (goście byli innego zdania niż ja i niedzielne przedpołudnie woleli spędzić w miejscu zamieszkania). Jednoosobowe jury łaskawie pozwoliło mi jednak uwzględnić go w statystykach. Jedno spotkanie (Kujawy Markowice – Czarni Wierzchosławice) obawiający się wpierdolu sędzia zakończył po pierwszej połowie. Po takim obrocie sprawy pojechałem na drugą połowę (nawet niecałą) Piasta Kołodziejewo ze Zniczem Rojewo, ale uwzględniam tu tylko mecz w Markowicach. Widowiska piłkarskie widziałem (lub nie – jak w Jadownikach) na 35 stadionach w 33 miejscowościach, leżących w pięciu województwach (16 w mazowieckim, 14 w kujawsko-pomorskim, cztery w małopolskim i po dwa w podkarpackim oraz lubelskim). Zdublowały się stadiony w Gniewkowie, Wierzchosławicach i Osięcinach. Co ciekawe (lub nie) – nie byłem na żadnym meczu w Warszawie, której od kilku lat jestem rezydentem.

Podczas wojaży moje oko i serce uradowało 140 goli. Tylko raz – nie licząc Jadownik – trafiłem na wynik 0:0 (Sparta Jazgarzew – Wilga Garwolin). Najwięcej goli – dziewięć – padło w meczu Unia Gniewkowo – Zootechnik Kołuda Wielka (7:2).

 

PRZEJECHANE KILOMETRY:

1937 (liczone – jak zwykle – w jedną stronę). Miażdżąca większość pokonana w charakterze kierowcy oficjalnego przewoźnika PdF, czyli niezawodnego peugeota. Poszły więc z dymem cztery pełne baki paliwa. Udało się też jednak raz wsadzić tyłek jako pasażer do innego auta oraz – co napawa mnie nieprawdopodobną dumą – wybrać się na dwa mecze rowerem. Jak na Pociąg do Futbolu przystało, wciąż czekam na pierwszy raz, gdy na widowisko piłkarskie dotrę… pociągiem.

 

BILETY:

Całe 61 zł plus 20 zł do puszki w Gniewkowie. Biletami uraczono mnie na zaledwie ośmiu spotkaniach. Polska piłka schodzi na psy :p

 

ROZGRYWKI:

Rozpiętość bardzo skromna, bo zajrzałem tylko na pięć szczebli z dziewięciu, które oferuje PZPN oraz okręgowe ZPN-y. Nie było mnie też na Pucharze Polski, eurowpierdolu oraz reprezentacji. Nie wywiało mnie też poza granicę naszej ukochanej ojczyzny. Dokładna statystyka wygląda tak:

Ekstraklasa – 0

I liga – 0

II liga – 0

III liga – 2 mecze

IV liga – 7 meczów

V liga vel. okręgówka – 10 meczów

Klasa A – 16 meczów

Klasa B – 3 mecze (w tym Jadowniki)

Klasa C – 0

 

WOLNE WNIOSKI:

Co to dużo pisać – nędza. Osiem spotkań mniej niż jesienią to z pewnością nie jest powód, by wystawiać pierś po ordery. Zwłaszcza, że w podsumowaniu poprzedniej rundy nieśmiało przebąkiwałem, że byłoby cudownie dobić w sezonie do setki. Nie udało się. Licznik zatrzymał się na 84 spotkaniach, a setkę to z tej niemocy zaraz wychylę. Wasze zdrowie!