Spóźnione, ale szczere podsumowanie meczu Szopen – Relax made by wagon pierwszy.

9.9.17, Klasa B mazowiecka, grupa Płock, Szopen SannikiRelax Miszewo Murowane 4:0.

 

PRZEJECHANE KILOMETRY:

110 (w jedną stronę), w składzie niezmienionym (czyli z panem redaktorem kartofliska.pl), trochę z poprzedniego meczu w Maszewie, a trochę nie. Pierwotny plan był taki, by z Maszewa, gdzie kopano od 11:00, udać się do Baboszewa (mecz o 14:00), a następnie na jeszcze jedno spotkanie rozpoczynające się o 17:00. Taki sobotni hat trick. No i dojechaliśmy do Baboszewa, gdzie niestety okazało się, że plan, choć chytry i przebiegły, ma też nieco słabsze strony.

Pewnie okazałoby się wcześniej, gdybyśmy zajrzeli na Facebooka Orląt, gdzie jak byk stało, że mają remont stadionu. Ale wiadomo, że twardziele nie zaglądają. Lepiej nadłożyć 60 kilometrów 😛

Szybka narada taktyczna i postanowiliśmy zarzucić też wizytę na meczu, który miał być trzeci w kolejce (nie napiszemy gdzie, żeby gospodarzom nie było przykro), a zamiast tego udać się do Sannik na widowisko zaczynające się godzinę wcześniej. Same plusy. Mniej czekania i wcześniej w domu.

Czasu i tak zostało wystarczająco, by nieśpiesznie dotoczyć się na miejsce, a nawet zrobić sobie postój techniczny i trochę dokładniej rzucić okiem na to cudo.

Miejscowość Kucice. Piękny. Aż dziwne, że jeszcze żadna Kożuchowska czy inna Samusionek nie brała tu ślubu w jakimś „Na Wspólnej” albo „Plebanii”. Chociaż cholera wie. Nie oglądamy 😛

 

BILETY:

Niestety – wejście, a nawet wjazd autem zupełnie za darmo i bez pokwitowania. Nie wszyscy chyba jednak mieli tego świadomość.

Albo mieli, ale instynkt okazał się silniejszy niż racjonalizm. Jak mawiał nasz kolega – „kota mleka nie oduczysz”. Całe życie na nielegalu. Chyba że było jednak zupełnie odwrotnie i to właśnie chłodna kalkulacja wiodła na płot, bo szanownych czterech liter nie chciało się targać do bramy.

 

SPIKER:

Wielka szkoda – nikogo. Może poszedł po bilety, ale zapomniał, gdzie położył i wstydził się wrócić?

 

Z PIWEM NA STADION:

Długo wydawało się, że być może staniemy się świadkami sensacyjnego wydarzenia, mianowicie pierwszego w historii spotkania Serie B vel. Ósmej Ligi Mistrzów, na którym nikt nie chla browara.

Być może było w tym trochę zasługi schowanych w samochodzie dżentelmenów.

Na szczęście panowie w końcu się opamiętali. Zmienili miejscówkę na zdecydowanie bardziej oddaloną od pozostałych przybyłych na stadion, wśród których w przerwie znaleźli się bohaterowie gotowi hycnąć przez płot i wrócić z nasyconymi procentami miksturami. Międzynarodowego skandalu udało się uniknąć.

 

CATERING:

Na samym stadionie i w najbliższej okolicy niczego nie znaleźliśmy, ale absolutnie nie rozpaczaliśmy z tego powodu. Mimo postoju technicznego w Kucicach oraz leniwego tempa podróży był czas solidnie się przed meczem posilić w usytuowanym przy stacji benzynowej przybytku.

W dodatku przyjaznym kibicom.

Tym wygłodniałym też. Zamówiliśmy z panem redaktorem do spółki jedyne lokalne danie w karcie – pizzę Sannicką w rozmiarze kierownicy od Jelcza.

Niezła.

 

WC:

Skitrane w kącie, zamaskowane nieco krzakami, nierzucające się w oczy. Najlepsze. Srać się chce na sam widok.

Z tak zwanego kronikarskiego obowiązku odnotujmy jednak, że organizatorzy przygotowali też w budynku klubowym coś dla fanów bardziej współczesnych przybytków. W samym kiblu nie byliśmy, ale budynek wygląda tak:

 

TABLICA WYNIKÓW:

Nie ma. Toaleta jednak całkowicie nasyciła nasz głód klimatycznych stadionowych gadżetów, więc szybko pogodziliśmy się z takim stanem rzeczy.

 

DOPING MIEJSCOWYCH:

Słabo. Skupiono się na dopingowaniu panów sędziów. Potencjalna ultraska, choć dobrze rokuje, to ma jeszcze mleko pod nosem.

No i ktoś czym prędzej musi wyplenić tę skradającą się jak cień trąbiącą zarazę.

 

ZORGANIZOWANI PRZYJEZDNI:

Chyba nie przyjechali. Choć nie wiemy, z kim trzyma Błonianka.

 

TEKST MECZU:

– Kolego, zajmij się grą.

– A ty sędziowaniem!

Doceniamy, że pan piłkarz z panem sędzią jasno podzielili kompetencje, ale niestety umiejętności praktyczne nie poszły w parze z przygotowaniem teoretycznym.

 

OGÓLNA FAJNOŚĆ:

6,5/10.

 

WOLNE WNIOSKI:

Na uwagę zasługuje nasz debiut w roli eksperta w słynnej telewizji.

Najważniejsze jednak, że ten mecz po prostu przyjemnie się oglądało.