Spóźnione, ale szczere posumowanie meczu Tramwaj – Iskra made by wagon pierwszy.

3.6.17, Klasa A małopolska, grupa Kraków III, Tramwaj Kraków – Iskra Krzęcin 0:3.

 

PRZEJECHANE KILOMETRY:

7,5 (w jedną stronę), samochodem. Byłoby bliżej, ale po meczu Garbarnia – Karpaty musieliśmy odstawić naszego towarzysza, dla którego dawka dwóch widowisk piłkarskich dziennie jest na razie zbyt wysysająca z energii życiowej. Czasu było niewiele, musieliśmy wcisnąć nieco mocniej pedał gazu, by się wyrobić, a zadania nie ułatwiło nam także tradycyjne pójście na łatwiznę, czyli wklepanie w nawigację celu, bez uprzedniego rozeznania na mapie. No i straciliśmy kilka bezcennych minut na dojście do wniosku, że na dachu bloku w Serie A grać się chyba nie da i stadion musi być jednak kawałek dalej. Wbiegliśmy na niego z wywieszonym jęzorem… O czasie! A spodobało nam się jeszcze przed wejściem.

BILETY:

Kasa stoi, ale zamknięta. Darmowych pokwitowań też nie wydają.

 

SPIKER:

Brak, ale średnio odczuwalny, bo jeden z kibiców miał tak tubalny głos, że łatwo go było pomylić z fachowcem używającym mikrofonu, wzmacniacza i głośników. Śmiało może prowadzić pielgrzymki do Częstochowy.

 

Z PIWEM NA STADION:

Zdecydowanie. Na tak uroczym stadionie nawet nie wypada inaczej (o ile nie jest się, kurwa, kierowcą). Pan pielgrzymka też przyniósł ze sobą coś na przepłukanie swojego niepospolitego instrumentu.

Odnieśliśmy nawet wrażenie, że Tramwaj gra głównie po to, żeby panowie ze starego osiedla za płotem mieli gdzie się spotkać i pogadać o starych karabinach. Atmosfera totalnego sobotniego popołudniowego wyluzowania. Wiecie – baba nad uchem nie gęga, śmieci wyniesione, dywany wytrzepane, schabowy się trawi… Można śmiało się rozsiąść i cieszyć się życiem. Oczywiście czasem też podnieść sobie ciśnienie patrząc na popisy panów biegających po boisku, zwłaszcza tych trzech łazęgów z gwizdkiem i chorągiewkami. Ale to wszystko tylko dla zdrowotności.
Poza koneserami sporą (biorąc pod uwagę całkowitą liczbę widzów na stadionie) reprezentację miały WAG’s oraz ich potomstwo.

 

CATERING:

Dramat. Sklep znajdujący się na terenie stadionu w porze meczu zamknięty, najbliższy osiedlowy – to samo. Lokalizacji kolejnych nie znaliśmy, zresztą nie pamiętaliśmy, byśmy w sensownej odległości od stadionu jadąc na mecz jakiś mijali, a wcześniej nie mieliśmy czasu się zaopatrzyć. Jak na złość oczywiście, po całym dniu w upale pić nam się chciało tak, że Smok Wawelski po zjedzeniu owcy pełnej siarki (czy jakoś tak) to przy nas amator. Masakra. I nagle, gdy już niemal pogodzeni byliśmy ze śmiercią w wyniku odwodnienia, przypomnieliśmy sobie, że przecież mamy w aucie szkolny plecak pana wagonika, a w nim noszony tam od dwóch miesięcy, znienawidzony przez właściciela sok marchwiowy w kartoniku. W życiu nie piliśmy lepszego gorącego soku marchwiowego i pewnie już nigdy nie wypijemy.
Jeśli zaś chodzi o strawę, to już w trakcie meczu rozgrzewano palenisko, by uraczyć panów piłkarzy posiłkiem regeneracyjnym. Ale nie dla psa kibica kiełbasa…

 

WC:

Klimatyczny kibelek usytuowany obok wejścia na stadion i kasy dane nam było niestety poznać jedynie od zewnątrz, bo był zamknięty.

Trzeba było sobie radzić inaczej. Nie wykluczamy możliwości skorzystania z ustępu w budynku z szatniami, ale prościej chyba znaleźć ustronny zielony zakątek, jakich sporo. Pan trener gospodarzy najwyraźniej był podobnego zdania.

 

TABLICA WYNIKÓW:

Spryciarze dobrze ją schowali, zupełnie nie rzuca się w oczy, ale nasz kibicowski nos w końcu ją wywęszył. Oczywiście nie musimy chyba dodawać, że wisiała odłogiem…

 

ZORGANIZOWANI PRZYJEZDNI:

Nie stwierdzono, ale widowisku taki stan rzeczy przesadnie nie zaszkodził.

 

TEKST MECZU:

Ja tu se za panem stanę, zobaczymy, jaki pan jesteś filozof!

Pan człowiek instytucja Tramwaju (widzieliśmy go wykonującego chyba z dziesięć różnych czynności okołomeczowych) do pana sędziego asystenta, gdy ten nakłonił głównego, by jednak gola strzelonego przez Tramwaj nie uznać. Szanowny panie człowieku instytucjo, my już chyba wiemy, jaki! Kant.

 

OGÓLNA FAJNOŚĆ:

7/10.

 

WOLNE WNIOSKI:

Świetny stadion, ścisła czołówka spośród wszystkich, na których byliśmy w tym sezonie. Piękne połączenie oldskulowej, ale zadbanej infrastruktury i położenia wśród zieleni, niemal nad Wisłą. No i te krzesełka tramwajowe… Na Tramwaju chyba nie można było spodziewać się niczego innego…