Spóźnione, ale szczere podsumowanie meczu Unia – Kujawianka made by wagon pierwszy.

26.8.17, liga okręgowa kujawsko-pomorska, grupa II, Unia GniewkowoKujawianka Strzelno 2:2.

 

PRZEJECHANE KILOMETRY:

1,5 (w jedną stronę). Tym razem miało być pite, więc na własnych nogach. Warto było po dwakroć, bo raz – spacer przy pięknej pogodzie to generalnie przyjemna czynność, a dwa – wyjaśniliśmy sobie wreszcie pewną nieprzyjemną dla nas obu historię z napotkanym przypadkiem po drodze znanym i szanowanym panem kibicem Unii. Wszystko spina się piękną klamrą, bo sytuacja miała miejsce również podczas (choć chyba nawet bardziej po) meczu jego ukochanego klubu z Kujawianką, tyle że w Strzelnie. Pan kibic poinformował wtedy swoją szanowną małżonkę, że nie może spędzić z nią sobotniego popołudnia, gdyż musi pilnie skończyć rozgrzebaną u klienta robotę. Tymczasem my – zupełnie tego niecnego, lecz genialnego w swej prostocie planu nieświadomi – wrzuciliśmy na Facebooka zdjęcie pokazujące, że tą robotą wcale nie było kładzenie glazury w łazience, lecz polewanie 40-procentowego eliksiru na trybunie. Dalszego ciągu zapewne się domyślacie…

Na szczęście kryzys rodzinny zażegnano.

Teraz, zupełnie szczerze, wyraziliśmy skruchę i potępiliśmy własną lekkomyślność, pan kibic nam wybaczył (jeszcze raz dziękujemy i serdecznie pozdrawiamy), no a przede wszystkim – zyskaliśmy nauczkę na przyszłość.

 

BILETY:

Nadal 5 zł normalny, 2 zł ulgowy. W porównaniu z meczem z Piastem Złotniki Kujawskie nie zmienił się też dizajn, ale żebyście nie posądzali nas, że na stadion dostaliśmy się przez płot lub podkop, załączamy stosowny dowód w postaci fotografii.

 

SPIKER:

Na posterunku jak zwykle słyszalny w każdym zakątku stadionu pan Grzegorz i jak zwykle wzorowo przygotowany do zajęć. Zrobił robotę, choć odczuwamy mały niedosyt, bo tym razem zabrakło jakiejś językowej niezręczności, pokręconego wywodu czy innego qui pro quo albo faux pas, które dodałoby pazura temu brawurowemu, lecz poprawnemu do bólu występowi.

 

Z PIWEM NA STADION:

Też pytanie. Tym razem nawet my nie wyłamaliśmy się z raczej powszechnie panującej konwencji.

Choć oczywiście przy niektórych sąsiadach z Sektora C z tym 4,5-procentowym napojem byliśmy niczym junior z Serie B przy Robercie Lewandowskim.

 

CATERING:

Ostatnio zastanawialiśmy się, czy nie ma czasem złej krwi między Unią a pobliskim sklepem, przez lata zaopatrującym głodnych i spragnionych dobrego futbolu fanatyków. Dziś już wiemy, że mekka gniewkowskich kibiców prawdopodobnie już nigdy nikogo nie nakarmi ani nie napoi.

Choć może to cisza przed burzą?

Tak czy inaczej, trzeba było sobie jakoś radzić. Najważniejsze, że w przerwie posiłki dotarły.

 

WC:

Standardy sanitarne nadal najwyższej próby, czyli sikanie pod płot półtora metra za trybuną. W przypadku niewiast mogłoby to być odrobinę niekomfortowe, dlatego towarzyszącej nam małżonce, po niezbyt długich i bardzo sympatycznych negocjacjach, załatwiliśmy z gospodarzem stadionu panem Sylwestrem wstęp do szatni gospodarzy. A jak już byliśmy nieopodal, to i sami skorzystaliśmy.

 

TABLICA WYNIKÓW:

Nadal brak. Może wraz z budową nowej trybuny coś się zmieni.

 

DOPING MIEJSCOWYCH:

Po raz pierwszy pod nową, całkiem chyba przyzwoitą flagą.

Aktywnie dopingowało około 20 osób, ale nie był to popis, który przejdzie do historii sceny kibicowskiej. Brakowało chyba trochę entuzjazmu lub/i – jak zauważył jeden z weteranów Sektora C – kogoś, kto ten entuzjazm potrafiłby wyzwolić. Jeden pan próbował, ale niestety jego starania okazały się skuteczne na krótką metę.

 

ZORGANIZOWANI PRZYJEZDNI:

Działań kibicowskich brak, choć podejrzewamy, że przynajmniej kilku fanów kopanej ze Strzelna na Parkenstadion zasiadło.

 

TEKST MECZU:

– Tymczasem zachęcam wszystkich kibiców do śledzenia strony www.pociagdofutbolu.pl, gdzie można znaleźć między innymi humorystycznie napisane relacje z meczów, w tym także Unii Gniewkowo.

Małośmy się nie udławili, słysząc w przerwie oficjalny komunikat pana spikera i z ręką na sercu przysięgamy, że to nie była ustawka. Chyba pan spiker czytnął u nas raz czy drugi dobre słowo o swoim warsztacie i postanowił się zrewanżować, za co chwała mu i cześć.

Ale żeby zaraz humorystycznie? :p

 

TEKST MECZU 2:

– Przemek, jakiś robaczek ci wpadł.

– Ale już utonął.

Jak myślicie – do czego wpadł robaczek i dlaczego tak szybko utonął? :p

 

TEKST MECZU 3:

– Wiecie jak się nazywa Unia Gniewkowo po angielsku?

– Nie.

– Union Angrytown.

No to można już wyruszać w międzynarodowe tournee. Proponujemy zabrać też Kotwicę Kołobrzeg, czyli Anchor Circleshore.

Przy okazji tego tłumaczenia przypomniała nam się historia, jak kiedyś będąc z kumplem na piwie (no, może trzech) spotkaliśmy naszego dawno niewidzianego znajomego, który – jak się okazało – kilka lat przesiedział (z czego część dosłownie) w Hiszpanii. Otóż ten już dość mocno naoliwiony jegomość przez jakąś godzinę do wyrzygania powtarzał, jak to zajebiście nauczył się hiszpańskiego i że „Marix (czyli nasz kumpel) to jest zajebisty koleś”. Gdy oba sformułowania padły po raz 97., adresat komplementu nie wytrzymał i poprosił:

– To powiedz mi to po hiszpańsku.

– Nie wiem, jak jest po hiszpańsku „Marix”.

Kurtyna.

 

OGÓLNA FAJNOŚĆ:

8,5/10.

 

WOLNE WNIOSKI:

Czołowy rezydent Sektora C zasugerował nam, że nasze materiały z meczów Unii to najczęściej nie jest najlepsza wizytówka kibiców gniewkowskiego klubu. Nam się wydawało – i nadal wydaje – że wręcz przeciwnie, a to, że czegoś nie napiszemy lub nie pokażemy, nie będzie oznaczać, że tego nie było. Choć z drugiej strony rozumiemy, że mecz rządzi się swoimi prawami, więc pewne słowa lub zachowania akceptowalne czy wręcz pożądane w jego kontekście, w oderwaniu od niego bardziej niż na entuzjazm mogą zasługiwać na litość, potępienie czy pogardę, a ludzi z którymi ramię w ramię chłoniemy widowisko i którzy tworzą tę kapitalną – z naszego punktu widzenia – otoczkę, nigdy nie chcielibyśmy na takie reakcje narażać. Pamiętajcie – zawsze będziemy stać na straży stanowiska, że atmosfera na Parkenstadion jest niepowtarzalna, niepodrabiana i – pewnie się powtarzamy – zasługuje na miejsce na liście światowego dziedzictwa UNESCO.