Spóźnione, ale szczere podsumowanie meczu Unia – Łokietek made by wagon pierwszy.

5.5.18, liga okręgowa kujawsko-pomorska, grupa II, Unia Gniewkowo – Łokietek Brześć Kujawski 1:3.

 

PRZEJECHANE KILOMETRY:

1,5 (w jedną stronę). Przypalajcie nam genitalia rozgrzanym do czerwoności prętem zbrojeniowym, ale za cholery nie pamiętamy czy na stadion udaliśmy się autem, czy na nogach. Nieśmiało skłaniamy się jednak ku tej drugiej opcji.

Za to – jakby kogoś interesowało – szanowny pan braszka na pewno przybył rowerem. Dowody nawet mamy.

 

BILETY:

Bilety z meczów Unii prezentowaliśmy już tu co najmniej kilka razy, ale w związku z dynamicznym rozwojem serwisu i lawinowym wzrostem liczby czytelników ponowimy atak.

 

SPIKER:

Rezydent, pan Grzegorz, jak zwykle na posterunku.

Ale to nie koniec osób funkcyjnych, które w to piękne majowe popołudnie pofatygowały się na Stadion Miejski im. Mariana Teppera w Gniewkowie. Otóż był wśród nich m.in. doskonale znany kujawsko-pomorskim kibicom, piłkarzom i sędziom pan Roman Kostrzewski. Niestety, nie członek zespołu Kat & Roman Kostrzewski, ale były najlepszy polski sędzia, obecnie oceniający poczynania swoich młodszych kolegów z gwizdkiem oraz poziom zabezpieczenia i organizacji spotkania.

Co do tego drugiego zastrzeżeń nie zgłosił. Być może po części dlatego, że – jak wieść gminna niesie – przed spotkaniem swoją słynną giętą meczową podjął szanownego gościa gospodarz gniewkowskiego stadionu, pan Sylwester.

Ten pan Sylwester.

 

Z PIWEM NA STADION:

Coś tam w foliowych torebkach kibiców wchodzących na stadion szeleściło.

Gdy kurtyna opadła, wszystko się wyjaśniło.

Jak już zaznaczyliśmy – pan Roman formalnych zastrzeżeń nigdzie nie zgłosił. Swój chłop.

 

CATERING:

Tylko dla pana Romana.

 

WC:

Sytuacja bez zmian. Na stadionie w Gniewkowie wciąż obowiązuje słynna zasada.

 

TABLICA WYNIKÓW:

Padające gole też liczymy na własnych rękach. Z tym że najpierw proponujemy liczyć, a później się załatwiać.

 

DOPING MIEJSCOWYCH:

Tradycyjnie w ostatnich miesiącach – bęben i krzyczących kilkanaście, w porywach do 30 gardeł. Ale zdecydowanie większego wsparcia udzielił piłkarzom pan porządkowy Piotr. Widząc, że zawodnik gości wali w uja przy rzucie piłki z autu, nie bacząc na dzielące ich kilkadziesiąt kilogramów, ruszył na wroga jak dzik w żołędzie.

Nikomu nic się nie stało.

Pan Piotr trafił jednak na koszulki kibiców z Gniewkowa, ochrzczony „najlepszym obrońcą Unii”.

 

ZORGANIZOWANI PRZYJEZDNI:

Kilku, może kilkunastu fanów z Brześcia się na stadionie pojawiło. Dopingowo się jednak nie udzielali.

 

TEKST MECZU:

– Ciekawe, jak ten mecz opisze Pociąg do Futbolu!

Mniej więcej tak napisał na Twitterze darzący nas raczej umiarkowaną sympatią, a jednocześnie znający naszą słabość do Unii ówczesny prezes Łokietka. Mniej więcej, bo chcieliśmy właśnie sprawdzić jak to było dokładnie, ale pan prezes wypisał się niedawno z prezesowania, a wygląda na to, że i z Twittera…

 

OGÓLNA FAJNOŚĆ:

9/10.

 

WOLNE WNIOSKI:

Chyba częściej musimy zwlekać z pisaniem cztery miesiące. Poszło jak z płatka. 15 minut i po robocie!