Spóźnione, ale szczere podsumowanie meczu Unia – LTP made by wagon pierwszy.

21.10.17, liga okręgowa kujawsko-pomorska, grupa II, Unia GniewkowoLTP Lubanie 2:1.

 

PRZEJECHANE KILOMETRY:

1,5. Z buta, dla zdrowotności. To oczywiście wersja oficjalna, bo tak naprawdę postanowiliśmy skorzystać z jednej z nielicznych okazji na urozmaicenie sobie oglądania wielkiej piłki wprowadzaniem do organizmu różnych substancji chemicznych, po których za kółkiem raczej się zasiadać nie powinno. Po powrocie z Ostaszewa auto więc odstawiliśmy. A że na trybunie lubimy się stawić jako jedni z pierwszych, nie bardzo było komu nas w jej okolice dostarczyć. W drodze powrotnej takiego kłopotu już nie mieliśmy i z przyjemnością władowaliśmy cztery litery na tylną kanapę pojazdu szanownego taty.

 

BILETY:

Wciąż 5 złotych.

Wróżymy jednak rychły spadek wpływów do klubowej kasy, albowiem podczas ostatnich prac porządkowych na Parkenstadionie niefortunnie dewastacji uległ płot oddzielający piłkarską świątynię od terenu (nie)dawnego basenu.

Część kibiców zwęszyła więc okazję, by następnym razem zamiast w bilet zainwestować w dwie puszki „Kuflowego”, a na trybunę przedzierać się przez chaszcze. Za darmo.

 

SPIKER:

Niezmiennie kultowy pan Grzegorz.

Nie wiemy, czy już tego nie pisaliśmy, ale jeśli kiedyś PZPN zamierza zorganizować oficjalny kurs dla stadionowych mistrzów słowa mówionego, niezaproszenie nań pana Grzegorza jako nauczyciela młodych adeptów oznaczać będzie tylko jedno: taki kurs możecie sobie wsadzić tam, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę.

 

Z PIWEM NA STADION:

Oczywiście. Czy to oficjalnie przez bramę, czy ukradkiem przez pobasenową dżunglę – nie ma najmniejszego problemu. A już zwłaszcza w dyskretnym opakowaniu.

 

CATERING:

Bez zmian. Kibice zmuszeni regularnie dostarczać swoim organizmom kalorii lub promili muszą zatroszczyć się o strawę i napitek wcześniej. Na stadionie ani w jego najbliższej okolicy nie ma szans na zakup niczego nadającego się do spożycia.

 

WC:

Prace porządkowe na Parkenstadionie umożliwiły kibicom-anarchistom wejście na trybunę bez uiszczenia stosownej opłaty, ale w życiu nie ma nic za darmo. Zawsze coś kosztem czegoś. I tak też jest w tym przypadku. Wraz z awarią ogrodzenia zniknęła słynna płotoaleta. Ma to swoje wady i zalety. Wprawdzie pole manewru znacząco się powiększyło, ale niestety nie ma już możliwości oparcia zmęczonego nadmiarem piłkarskich emocji ciała o płot podczas opróżniania pęcherza. A było to udogodnienie, z którego dość często korzystano.

Niestety, płotoaleta to niejedyna strata powstała w wyniku wycięcia kilku drzew. Zdewastowano też nową trybunę, którą się niedawno zachwycaliśmy.

Ale chyba jest nadzieja na szybki, w miarę tani remont.

 

TABLICA WYNIKÓW:

Tu rewolucji nie przeprowadzono. Jak nie było, tak nie ma.

 

DOPING MIEJSCOWYCH:

Flaga na płocie wisiała, grupa wyposażona w szaliki stała tam gdzie zawsze, ale tym razem oglądała spotkanie bez skandowania, piro czy innych sygnałów dających się podciągnąć pod zorganizowaną formę kibicowania. Ale nudno to na trybunie nie było. Co to, to nie. Nie w Gniewkowie.

 

ZORGANIZOWANI PRZYJEZDNI:

Byliśmy niedawno na meczu w Lubaniu, gdzie mimo usilnych poszukiwań nie znaleźliśmy nawet śladu prowadzenia dopingu, więc nie spodziewaliśmy się pospolitego ruszenia na wyjeździe. I się nie zawiedliśmy. Kilka twarzy koneserów, których zdaje się wcześniej na gniewkowskim stadionie nie widzieliśmy, jednak nam mignęło.

 

TEKST MECZU:

– Liniowy, ty pegeerusie zajebany!

Pan kibic Unii w pierwszej połowie.

 

TEKST MECZU 2:

– Musiołeś tu przyjechać?

– A czemu?

– Bo jak cie nie było, to se mogłym pokrzyczyć, a teroz to mi liścia wyjebiesz…

Ten sam pan kibic Unii, ale już po przerwie.

 

OGÓLNA FAJNOŚĆ:

7,5/10.

 

WOLNE WNIOSKI:

No przyznać się, kto zerknął, z jakiego meczu tym razem uszyliśmy podsumowanie i pomyślał sobie: „kurwa, nie, znowu ta Unia…”. Niestety, mamy dla takich osób złą wiadomość (choć pewnie skoro tak pomyślały, to tych słów nie czytają) – zamierzamy na Parkenstadion zaglądać, kiedy tylko się da. I wam też polecamy!

A po meczu – wiadomo 😛