Spóźnione, ale szczere podsumowanie meczu Unia – Lubienianka made by wagon pierwszy.

23.9.17, Tygodnik Piłkarskiego Niespokoju, dzień 6., liga okręgowa kujawsko-pomorska, grupa II, Unia GniewkowoLubienianka Lubień Kujawski 3:1.

 

 

PRZEJECHANE KILOMETRY:

1,5 (w jedną stronę), tym razem mieliśmy możliwość podziwiania niewątpliwych uroków Gniewkowa podczas spaceru. Wstępny plan zakładał wcześniejszą wizytę na jeszcze jednym meczu. Niestety, jedyną opcją dającą się sensownie połączyć z mającymi najwyższy priorytet odwiedzinami Parkenstadion było najbardziej bezpłciowe widowisko w dawnym Układzie Warszawskim, mianowicie mecz Cuiavii Inowrocław w roli gospodarza. Zdecydowaliśmy się więc na inny scenariusz – brutalne spustoszenie ściółki leśnej.

Selekcja była prosta.

 

BILETY:

Wciąż 5 złotych normalny, 2 złote ulgowy, kobiety i dzieci wchodzą za darmo. Rozwiązania graficzne również sprawdzone. Gdyby ktoś jeszcze nie znał – zapraszamy do podejrzenia tu. Nie gniewajcie się, ale łatwiej nam podlinkować poprzednie podsumowanie niż szukać biletu, fotografować go, zdjęcie przerzucać, pomniejszać i wstawiać, a gdy mamy wybór między zrobieniem czegoś a niezrobieniem, długo się zwykle nie zastanawiamy.

 

SPIKER:

Niezawodny pan Grzegorz, który rozgrywa chyba sezon życia. Ostatnio po wizycie w Dobrzyniu pisaliśmy, że zostawił na chwilę mikrofon na rzecz kierownicy, ale podczas meczu z Lubienianką poszedł jeszcze krok dalej. Otóż zajechał pod stadion służbowym wehikułem, następnie perfekcyjnie odbębnił spikerską robotę, po czym zapakował do Autosana siebie oraz kilku zdecydowanie mniejszych orędowników spacerów niż my i podwiózł ich bliżej domów lub innych obranych miejsc docelowych.

I tak oto w Gniewkowie narodziła się komunikacja miejska.

 

Z PIWEM NA STADION:

W przypadku meczów w Gniewkowie jest to pytanie jeśli nie obrazoburcze, to co najmniej niestosowne.

Nasze mainstreamowe (choć całkiem niezłe) piwo to jednak… małe piwo. Nuda. Na szczęście na stadion zaglądają też znacznie lepiej wyedukowani smakosze, prawdziwi sommelierzy.

Nie żartujemy. Fermentowany napój winopodobny aromatyzowany Pierwsza Liga, produkcji firmy Kolwin, w prestiżowym i fachowym portalu winka.net uzyskał w dziesięciostopniowej skali średnią ocen 8,3.

W końcu najlepsze widowisko piłkarskie godne jest najlepszego trunku.

Inny wyrób tego samego producenta zapowiada się równie smakowicie.

Ktoś ma ochotę na lampkę?

 

CATERING:

Nic się w ostatnich tygodniach nie zmieniło – sklep po drugiej stronie parku nadal zamknięty, a nowy w pobliżu nie powstał. Spragnieni (jak my) lub wygłodniali o zaopatrzeniu muszą pomyśleć przed meczem. W przerwie bez samochodu nie ma szans uzupełnić zapasów.

 

WC:

Płotoaleta półtora metra za plecami oglądających mecz nadal sprawuje się wyśmienicie.

 

TABLICA WYNIKÓW:

Pan Grzegorz w zupełności wystarcza.

 

DOPING MIEJSCOWYCH:

W Sektorze C zawisła flaga, był też bęben i kilka osób z szalikami. Doping niezbyt intensywny, ale słyszalny.

Sporo działo się też w innych rewirach.

Kilka tygodni temu Urząd Miejski w Gniewkowie ogłosił przetarg na budowę nowej trybuny i puścił w otchłań internetu wizualizację, pokazującą jak to mniej więcej będzie wyglądać.

Pisano, że budowa ma ruszyć tym roku, ale że aż tak…? Idzie sobie niczego nieświadomy kibic za parę dni na mecz, a tu szok! Już jest!

Trybuna jak ta lala! Wprawdzie do projektu wprowadzono kosmetyczne poprawki, ale nie bądźmy drobiazgowi.

 

ZORGANIZOWANI PRZYJEZDNI:

Zdaje się, że nie przyjechali. A jeśli jednak się pojawili, to nie dali tego po sobie poznać.

 

TEKST MECZU:

– Piękne dzień dobry!

Tak z obecnymi pięknie przywitał się pan spiker. Najwyższa klasa.

 

OGÓLNA FAJNOŚĆ:

7,5/10.

 

WOLNE WNIOSKI:

Nie ma to jak odetchnąć świeżym, najczystszym piłkarskim powietrzem na Parkenstadion w Gniewkowie. Akumulatory naładowane na dwa tygodnie. I zawsze, gdy stamtąd wychodzimy, to z przekonaniem, że nic tam nie jest już w stanie nas zaskoczyć. Że wszystko widzieliśmy. Aha, jasne… Jaki człowiek stary, taki naiwny…