Spóźnione, ale szczere podsumowanie meczu Unia – Zdrój made by wagon pierwszy.

7.4.18, liga okręgowa kujawsko-pomorska, grupa II, Unia GniewkowoZdrój Ciechocinek 1:0.

 

PRZEJECHANE KILOMETRY:

1,5 (w jedną stronę). Tym razem złamaliśmy żelazną ostatnio zasadę, w myśl której wizytę na gniewkowskim Parkenstadionie poprzedza przechadzka przez miasto. Tym razem poprzedzała przejazdka. Szczęśliwie w korku nie utknęliśmy, co – umówmy się – wielką sztuką w Gniewkowie jednak nie jest.

 

BILETY:

Niezmiennie 5 zł, które jak zwykle z przyjemnością uiściliśmy.

Dizajn też niezmienny od czasów występów Unii w IV lidze (po raz ostatni w sezonie 2012/13) i – jak się okazuje – pozostawienie nadwyżek może okazać się doskonałą decyzją. Gniewkowska drużyna zmierza bowiem po drugi z rzędu awans i być może już w sierpniu nie trzeba będzie wprowadzać graficznych poprawek markerem, bo druki będą jak znalazł. Czego oczywiście klubowi i sobie życzymy.

 

SPIKER:

Nasi wierni czytelnicy zapewne pamiętają jeszcze, że na poprzednim meczu w Gniewkowie dostąpiliśmy zaszczytu zastąpienia niezastąpionego rezydenta, czyli pana Grzegorza. Tym razem wszystko już szczęśliwie wróciło na swoje miejsce. Pan Grzegorz za mikrofon i magnetofon, a my między kibiców. I taki porządek rzeczy zdecydowanie bardziej nam odpowiada.

 

Z PIWEM NA STADION:

Po długim dochodzeniu trafiliśmy na pewne poszlaki wskazujące na to, że chyba wciąż można.

 

CATERING:

Niestety, nadal spragnieni i głodni nie tylko futbolowych wrażeń muszą sami zatroszczyć się o zorganizowanie napitku i strawy. Towarzyszący kibicom przez wiele lat pobliski sklep od kilku miesięcy stoi zamknięty na głucho i nic nie wskazuje na to, by wkrótce miał ponownie otworzyć się na świat. A kolejna opcja to co najmniej 10 minut spacerem, więc na zaopatrzenie się w przerwie bez straty wydarzeń boiskowych nie ma szans. Nigdy jednak nie wiadomo, czy na kolejnym meczu karta się nie odwróci…

 

WC:

… tak jak miało to miejsce z toaletą. Wiele razy w tym punkcie podsumowań meczów w Gniewkowie pisaliśmy, że jedyna dostępna opcja to „w tył zwrot, dwa kroki do przodu marsz” i lanie pod płot. Aż tu nagle podczas starcia ze Zdrojem przed kibicami absolutnie sensacyjnie otworzyły się trzy kolejne opcje.

Otóż, primo, przed wejściem na stadion swoje miejsce na ziemi odnalazł toi-toi, do którego własnoręcznie papier (wprawdzie szary, ale byliśmy już w kibicowskim życiu w sytuacjach, w których i za rolkę szarego byliśmy gotowi płacić 100 zł od ręki, gdyby ktoś od nas tego zarządał) uprzejmie donosił sam wiceprezes klubu.

Następnie odkryliśmy, że gospodarze stadionu wykarczowali dżunglę skrzętnie dotychczas zakrywającą klasyczny stadionowy kibelek z gatunku naszych najulubieńszych.

W dodatku swój tron przynieśli też kibice, protestujący przeciwko zaniechaniu budowy nowej trybuny na Parkenstadionie. Nawet glazurę czy tam inną terakotę wyłożyli i o przybory toaletowe zadbali!

Prawdziwa klęska urodzaju. Nie musimy chyba dodawać, że oczywiście jak na złość lać nam się nie chciało…

 

TABLICA WYNIKÓW:

Tu świadkami nagłego zwrotu akcji niestety nie byliśmy. Na szczęście 1:0 to wynik, który jesteśmy jeszcze w stanie ogarnąć bez konieczności posiłkowania się podpowiedziami z zewnątrz.

 

DOPING MIEJSCOWYCH:

Co nieco pokrzyczeli.

Przede wszystkim jednak brawa za pomysł i realizację wyśmiewającej brak obiecanej trybuny akcji, którą roboczo możemy nazwać „sami se trybunę zrobimy”.

Swoje zdanie na ten temat wyrazili też piłkarze.

A po meczu wszyscy wspólnie.

 

ZORGANIZOWANI PRZYJEZDNI:

Nie stwierdziliśmy, choć oczywiście nie wykluczamy, że gdzieś się w tym gronie znajdują.

 

TEKST MECZU:

– Jedyn zero. Mynczym sie.

Lepiej niż pan kibic Unii, relacjonujący telefonicznie przebieg spotkania, byśmy tego nie ujęli.

 

OGÓLNA FAJNOŚĆ:

9/10.

 

WOLNE WNIOSKI:

Na boisku akurat tym razem zbyt wiele ciekawego się nie działo, za to na trybunach do niezmiennie kapitalnej atmosfery kibice tym razem dołożyli sporo wartości dodanej w postaci akcji z krzesłami i kiblem. Ciekawe, co to będzie z tą przyszłą/niedoszłą nową trybuną w Gniewkowie. Na razie zrobiliśmy na stadionie zdjęcie, które – zdaje się – doskonale oddaje aktualny stan faktyczny.