Spóźnione, ale szczere podsumowanie meczu Widzew – Motor made by Wagon trzeci.
18.3.17, III liga, grupa I, Widzew ŁódźMotor Lubawa 2:0

 

PRZEJECHANE KILOMETRY:

20 (w jedną stronę) z poprzedniego meczu w Zgierzu. Podróż kolejką aglomeracyjną przebiegła w miłej atmosferze dzięki zgierskim fanatykom RTS-u, którzy wpadli do mojego wagonika z serdecznymi pozdrowieniami dla swoich konkurentów, których domem jest niedokończony stadion w sąsiedztwie dużego dworca kolejowego. Cud, że maszynista i konduktor, po krótkiej naradzie, w ogóle zdecydowali się ruszyć.

 

BILETY:

Karnet na rundę wiosenną za 140 PLN + koszt wysyłki. Sprawna akcja marketingowa spowodowała istne karnetowe szaleństwo, co już kilka tygodni przed meczem sugerowało, że kupno normalnego biletu na spotkanie inaugurujące rozgrywki może się okazać niemożliwe. No i takie się właśnie okazało, ale to już pewnie wiecie, bo o bezprecedensowym rekordzie było głośno nie tylko w Polsce.

A takie cudo czekało dziś na poczcie 😀 #KarnetNaWidzew

Opublikowany przez Pociąg do futbolu na 14 marca 2017

Na szczęście przezorny zawsze ubezpieczony 😀

 

SPIKER:

Nie pomaga i mało przeszkadza.

 

Z PIWEM NA STADION:

Byłem przygotowany na klepanie po plecach na wejściu, poświęciłem więc dłuższą chwilę na standardowy #beerforemeczing, a że w kolejce ze Zgierza spotkałem dawno niewidzianego znajomego, który również wybierał się na mecz, to i przewodnik się znalazł i asortyment się rozszerzył 😉

Bezpośrednie przygotowanie startowe kilku tysięcy fanów przebiegało pod sklepami i między blokami osiedla. Nikomu nie przeszkadzał ani deszcz, ani wiatr, ani też – co najważniejsze – tak zwani stróże prawa, którzy w wielu miastach lubią zakłócać przedmeczową rozgrzewkę.

 

CATERING:

Jadąc na ten mecz spodziewałem się jakiegoś organizacyjnego rozpierdolu no i kurwa nie zawiodłem się. W kolejce po kiełbasę i piwo spędziłem ponad godzinę ,tracąc w tym czasie przemówienie Bońka, pokaz fajerwerków i kartoniadę towarzyszącą wejściu piłkarzy. Po dopchaniu się do dystrybutora byłem tak zniszczony, że nie wiem, co ile kosztowało – dałem stówę kobiecie na wydawce, ale nie mam pojęcia, ile reszty zgarnąłem.

Ostatecznie i tak się cieszę, że zdążyłem dotrzeć na trybunę przed pierwszym gwizdkiem. Osobnicy, którzy podjęli wyprawę aprowizacyjną tuż przed przerwą, już nie wrócili…

RTS Widzew Łódź – MLKS Motor Lubawa i Wagon Trzeci. No grubo jest. #meczing #stadioning

Opublikowany przez Pociąg do futbolu na 18 marca 2017

 

WC:

Po przygodach z cateringiem wolałem nie sprawdzać, choć ciśnienie się w pewnym momencie pojawiło. Wytrzymałem jednak do końca zawodów i odlałem się jak człowiek za śmietnikiem między blokami osiedla sąsiadującego ze stadionem.

 

TABLICA WYNIKÓW:

Dwa telebimy w przeciwległych narożnikach. Średnio czytelne, bo jakiś geniusz grafiki postanowił wyświetlać cyfry na tle mającym w założeniu przypominać murawę. Stary zegar był lepszy.

 

DOPING MIEJSCOWYCH:

17 tysięcy ludzi na meczu trzeciej ligi musi robić wrażenie. Kilkanaście tysięcy uczestniczących w dopingu przez pełne 90 minut rozpierdala system. Pamiętam atmosferę starego stadionu Widzewa, gdzie praktycznie wszyscy (poza trybuną krytą) stali, śpiewali i machali szalikami i obawiałem się, że nowy obiekt przyciągnie Januszy, którzy to zabiją. Na szczęście się myliłem – najwidoczniej oglądaczom zwiedzającym nowy stadion, jakich pełno w tym kraju, żal było wysupłać hajs na karnet i chwała im za to. Pomimo nie najlepszej akustyki pierdolnięcie było takie, że włosy na karku stawały dęba. Do tego sporo świeczek, odpalanych zarówno hurtowo, jak i pojedynczo w różnych częściach „Zegara”. Wojewoda oczywiście docenił starania ultrasów i zamknął świeżo otwarty sektor fanatyków na następny mecz. Ten to się nie umie bawić…

Jeśli jeszcze nie widzieliście, jak brzmiał doping i jaka oprawa mu towarzyszyła, kliknijcie tu i tu.

 

ZORGANIZOWANI PRZYJEZDNI:

Może nawet jacyś dojechali, ale nie wiem, gdzie siedzieli, bo w sektorze gości usadowiło się tego dnia 1000 fanów chorzowskiego Ruchu. Oprócz nich z przyjacielską wizytą wpadły także delegacje Elany, Wisły, Partizana, CSKA, Stali Rzeszów, KKS Kalisz oraz kilku innych ekip.

 

TEKST MECZU:

– JEEEEBAAAAAAĆ!!! JEBAĆ, JEBAĆ ŁKS!!!

– Bardzo proszę o kulturalny doping oraz skupienie się na wspieraniu swojej drużyny.

– A co my kurwa robimy?

Jakiś nieogarnięty ten spiker, skoro nie rozumie, że nienawiść w stosunku do sąsiadów zza miedzy (oraz warszawskiej Legii, którą też parę razy pozdrowiono) stanowi istotny element tożsamości kibiców łódzkiego Widzewa. Wyrobi się.

 

OGÓLNA FAJNOŚĆ:

8/10.

 

WOLNE WNIOSKI:

Stary stadion Widzewa był jednym z moich ulubionych obiektów piłkarskich w naszym kraju. Lubiłem jego fanatyczną atmosferę, popękane schody i elewację z blachy falistej. Nowy wizualne nie jest w sumie zły, ale akustyka pozostawia sporo do życzenia, bo odległość od trybun do dachu jest zdecydowanie za duża i dźwięk ucieka na zewnątrz. Catering to katastrofa, a i liczba bram otwartych po meczu nie stawia organizatorom najwyższej noty. Do ideału sporo brakuje i całe szczęście, przynajmniej relacja nie jebie plastikiem i popcornem. No i co najważniejsze, atmosfera została – nie znajdziecie takiej nigdzie indziej.