Spóźnione, ale szczere podsumowanie meczu Włókniarz – Magnat made by Wagon Trzeci.

18.3.17, A Klasa łódzka, grupa Łódź III, Włókniarz Zgierz Magnat Sierpów 4:1.

 

PRZEJECHANE KILOMETRY:

170 (w jedną stronę), z czego lekko ponad stówka koleją a reszta busem lokalnego przewoźnika. Teoretycznie istnieją bezpośrednie połączenia kolejowe, ale oczywiście świetnie dopasowane godzinowo do potrzeb stadionowych turystów. Pięknie Kurwa Pięknie…

 

BILETY:

Nie miałem nadziei na powiększenie kolekcji i się nie zawiodłem.

 

SPIKER:

Zbędny, więc nie przychodzi.

 

Z PIWEM NA STADION:

Regulamin obiektu w zasadzie zabrania, ale kto by się przejmował regulaminem?

Tego dnia jednak spory procent nielicznej publiki stanowili twardziele oglądający mecz z samochodu w najlepszym stylu wagonu pierwszego, więc piwko się popularnością nie cieszyło. Zwiedzając obiekt trafiłem jednak na pewne poszlaki, sugerujące częstsze łamanie regulaminu.

 

CATERING:

Nic, sklepu w pobliżu też nie dałem rady namierzyć. W każdym razie spożywczego, bo jakbyście potrzebowali kupić w przerwie kilogram gwoździ albo pilota do telewizora, to problemu by nie było.

 

WC:

Taki jakby lekko oldskulowy 😉

Istnieje też prawdopodobieństwo, że wybredni zostaną wpuszczeni do budynku klubowego, którego zaplecza pilnuje taki oto stwór.

 

TABLICA WYNIKÓW:

Ni cholery.

 

DOPING MIEJSCOWYCH:

Kilkuosobowa grupka na utrzymaniu ZUS-u, w tym prawdopodobnie prezes klubu, absolutnie zdominowana werbalnie przez spóźnionego mistrza szydery. Było jebanie komuny, dopierdalanie prezesowi i wspominanie własnej przygody z piłką w młodości. Dobrych tekstów poleciało tyle, że starczyłoby na podsumowania do końca rundy. Naczelny szyderca był przy tym przesympatycznym rozmówcą i z wielką chęcią dzielił się opiniami ze stadionowym turystą, widzianym pierwszy raz w życiu.

 

ZORGANIZOWANI PRZYJEZDNI:

Może na „samochodowej” ktoś był, na trybunie na pewno nie.

 

TEKST MECZU:

– O kurwa, niezłe pole.

Nie wiem czy reakcja zawodnika gości był spowodowana wielkością płyty boiska, czy też jej stanem – trawa pokrywała może ze 30 procent powierzchni.

TEKST MECZU 2:

– Idę stąd, zaraz mnie łeb rozboli od tego pierdolenia.

Domniemany prezes nie wytrzymał konfrontacji z jednym ze spóźnionych kibiców. Ewidentnie wiedział, co będzie gadane, bo już wkrótce okazało się, że…

TEKST MECZU 3:

– W tym klubie zawsze był burdel. Trzeba tych chłopaków w dupę pocałować, że tu w ogóle przychodzą i grają.

Spóźniony kibic błyskawicznie wyjaśnił sytuację w organizacji Włókniarza.

TEKST MECZU 4:

– … ja będę wykonywał wyroki: warstwa piasku, warstwa komunistów, warstwa piasku, warstwa komunistów.

Nie wiem, o co chodziło ale popieram. Autor ten sam, co poprzednio.

 

OGÓLNA FAJNOŚĆ:

8/10.

 

WOLNE WNIOSKI:

Kłótnia o definicję spalonego i sędzia główny Pan Turek przekazujący gwizdek trenerowi gości i siadający na ławce rezerwowych – takie rzeczy tylko w Serie A.

PS Wagon pierwszy obniża zwykle notę za niekorzystne warunki atmosferyczne, ja wręcz odwrotnie, a że tego dnia wiało i padało to ocena dość wysoka. Twardym trzeba być, a nie miętkim 😉