Spóźnione, ale szczere podsumowanie meczu Zagłębie – Śląsk made by Wagon Trzeci.

24.7.17, Ekstraklasa, Zagłębie Lubin – Śląsk Wrocław 1:0.

 

PRZEJECHANE KILOMETRY:

390 (w jedną stronę), z czego jakieś trzy stówy koleją, a reszta busem lokalnego przewoźnika. Przez większość podróży busikiem stałem bokiem w ciasnym przejściu między siedzeniami, bo był lekko przeładowany i generalnie gabarytami bardziej nadawał się do wożenia filigranowych Wietnamczyków niż rosłych ludzi północy. Ponieważ było ciasno, zrobiło się też duszno, co zaowocowało opróżnieniem zawartości żołądka jednej z pasażerek, na szczęście jej sąsiadka miała już przygotowany foliowy worek. Ja jednak nie narzekam, bo jeździłem już w gorszych warunkach, a muszę nawet przyznać, że cała ta podróż lekko mnie ubawiła.

 

BILETY:

32 PLN, kupione online jakiś tydzień wcześniej. Zakup wymagał jedynie rejestracji w systemie biletowym i odebrania wejściówki w formie paragonu w kasie przed meczem. Wygodne.

 

SPIKER:

Stanowisko miał z 15 metrów ode mnie, tuż za ostatnim rzędem trybuny prostej, więc mogłem go nie tylko słuchać, ale również oglądać. Generalnie nie ma się czego czepiać, jedynie próby zagłuszania bluzgów były kompletnie nie na miejscu 😉

 

Z PIWEM NA STADION:

Procedura standardowa, czyli oklepanie po korpusie. Butelka lub puszka zostanie raczej wykryta, więc lepiej opróżnić ją w drodze na stadion, który stoi w zasadzie pośrodku niczego.

Autor relacji tym razem przyjął co trzeba w hotelowej restauracji, w której zbierali się także kibice „Miedziowych”.

 

CATERING:

Byłem po obiedzie, a piwa nie sprzedawali, więc nie byłem zainteresowany ofertą.

 

WC:

Pod trybuną w blaszanym kontenerze, nie było potrzeby odwiedzać.

 

TABLICA WYNIKÓW:

Kolorowe telebimy nad trybunami za bramkami, duże i czytelne.

 

DOPING MIEJSCOWYCH:

„Przodek” oflagowany i z dobrym dopingiem, chociaż do pełnego zapełnienia troszkę brakowało.

Słuchając przyśpiewek można się było oczywiście dowiedzieć, że cała Polska „nie szanuje” Śląska, a Celeban i Cotra dorabiają po godzinach uprawiając najstarszy zawód świata, ale jak na derby to i tak było kulturalnie, głównie dlatego, że…

 

ZORGANIZOWANI PRZYJEZDNI:

Wpuszczono tylko 30 kibiców z KKN-u, główna grupa ma niestety zakaz wyjazdowy.

Szkoda, bo derby przez to mocno wybrakowane. Piłka nożna dla kibiców!

 

TEKST MECZU:

– Proszę zająć swoje miejsce.

– Spokojnie, tylko się rozejrzę i zrobię kilka zdjęć i znikam.

– Tu jest za szybą centrum dowodzenia i już mi dają sygnały, żeby nikt tu nie stawał.

Coraz częściej czuję się na stadionach jak Max w „Seksmisji” – kamery, podsłuchy, lampy w podłodze…

 

OGÓLNA FAJNOŚĆ:

5/10.

 

WOLNE WNIOSKI:

Po raz kolejny oglądając mecz tak zwanej Ekstraklasy zastanawiałem się, jak to możliwe, że ci goście na boisku zgarniają taki hajs. Myślcie, co chcecie, ale na mecze naszej najwyższej klasy rozgrywkowej warto chodzić tylko ze względu na kiboli, bo trafienie na dobry futbol jest tak samo prawdopodobne jak wypłata z jednorękiego bandyty w luksusowym osiedlowym barze. Tym razem oczywiście automat wjebał mi ostatniego piątaka 😉

Całe szczęście, że stadion, jak na nówkę całkiem spoko, zwłaszcza akustyka robi wrażenie.