6 kwietnia 2019, godz. 11:00, 16. kolejka kujawsko-pomorskiej Klasy A (grupa Bydgoszcz II), Kołuda Wielka.

ZOOTECHNIK KOŁUDA WIELKA – NOTEĆ GĘBICE 1:0.

MECZ NR: 18/100.

PRZEJECHANE KILOMETRY: 34. Wczoraj chwaliliśmy obwodnicę Radomia, dziś ciepłe słowa kierujemy w stronę obwodnicy Inowrocławia. Musimy chyba poszukać jakiegoś stowarzyszenia fanów obwodnic i się zapisać.

TEMPERATURA: 13 stopni Celsjusza. To tak średnio. Na słoneczku – bajka. W cieniu – kontrowersyjnie.

BILETY: Brak. Trudno byłoby wyegzekwować obowiązek uiszczania płatności za możliwość obejrzenia meczu, skoro miejsca dla kibiców znajdują się formalnie poza stadionem…

Kilka lat temu było inaczej…

Prezes Przemysław Tomaszewski liczy zatem na datki i wiesza puszkę na „co łaska” na płocie między ławkami a placem gry.

Tłumów do dobrowolnego opodatkowania jednak nie stwierdziliśmy. Podczas pierwszego wiosennego meczu z Victorią Kołaczkowo zebrano 13 zł.

Niedługo może być nieco łatwiej, bo w planach jest postawienie trybuny tam, gdzie obecnie stoją ławki dla rezerwowych, a te mają trafić na przeciwległą stronę boiska.

SPIKER: Brak.

CATERING: Brak. Jest wstępna koncepcja, by rozstawiać grilla i wrzucać na niego co nieco, ale to raczej melodia dalszej niż bliższej przyszłości. Byłoby pięknie, a jeszcze piękniej, gdyby na meczu Zootechnika można było skosztować specjałów z gęsiny. Nazwa powstałego w 1993 roku klubu wywodzi się od mającej siedzibę obok boiska instytucji o poetycko brzmiącej wizytówce Instytut Zootechniki Państwowy Instytut Badawczy Zakład Doświadczalny Kołuda Wielka. To potężna firma, której główną specjalnością jest hodowla Gęsi Białej Kołudzkiej, stanowiącej 98 procent populacji gęsi w Polsce. W zakładzie bije się około miliona sztuk tego ptaka rocznie. By podkreślić rodowód klubu oraz jego związki z jednym z dobrodziejów, Zootechnik wkrótce zaprezentuje nowy herb.

Ups, chyba zrobiliśmy to za nich…

Zakład wspiera klub finansowo, ale i wymaga. Dotacja nie do pogardzenia czeka, ale postawiono warunek – zespół musi się utrzymać w Klasie A. Dopiero wtedy wyjdzie przelew. Nie ma granka, nie ma sianka…

Zdarza się też wsparcie rzeczowe. Podczas spotkania wigilijnego w 2016 roku (pół roku wcześniej drużyna awansowała do Klasy A) każdy zawodnik oraz członek sztabu szkoleniowego otrzymał… Tak. Gęś.

TABLICA WYNIKÓW: Nie ma.

TOALETA: Dedykowanej kibicom nie ma, ale stawiamy, że serdeczni gospodarze nie będą robić problemów ze skorzystaniem z tej w budynku klubowym.

Namawiał nas prezes Tomaszewski na wizytę w Kołudzie Wielkiej, namawiał, namawiał, aż namówił. Okazja była przednia, bo zarządzany przez niego Zootechnik mierzył się z jego poprzednim klubem (w Noteci pan Przemek tylko grał, do władzy się nie garnął). Właśnie w czasach „noteciowych” się poznaliśmy, gdy za naszym pośrednictwem przedstawił się światu jako „ Jedyny bramkarz widoczny z kosmosu ”. Niedługo później wrócił do Zootechnika, gdzie początkowo łączył szefowanie klubem ze strzeżeniem jego bramki. Z tej drugiej roli powoli się jednak wycofuje. Jest zgłoszony do rozgrywek, ale raczej pro forma, choć mogą zdarzyć się mecze, gdy usiądzie na ławce.

– Teraz czas na nowe hobby – poinformował nas kilka dni temu. Jakie?

Dwa kółka. Pan prezes na mecz z Notecią dotarł motocyklem.

Koniec przygody Przemysława Tomaszewskiego z piłką w charakterze zawodnika był jednym z warunków podjęcia pracy w Zootechniku przez trenera Jacka Sobczaka. I to kluczowych warunków.

– O godzinie 19 trener napisał na Facebooku, że już nie pracuje w Kujawiance Strzelno, a ja 19.10 złożyłem mu propozycję – śmieje się prezes. – Byłem czujny. Różnie między nami bywało, ale cenię Jacka jako trenera i bardzo mi zależało, by u nas pracował. Zgadzam z jego stanowiskiem, że prezes jako czynny zawodnik to nie jest zdrowa sytuacja, więc teraz mecze oglądam z boku. Przeżywam kilka razy bardziej niż na boisku, ale przecież w sporcie muszą być emocje, prawda? – dodaje.

Sobczak to były świetny – jak na lokalne warunki – piłkarz. Przez wiele lat był podporą grającej w III lidze Goplanii Inowrocław. Jako trener może się pochwalić kilkoma awansami i niezłymi sezonami ponad stan. Raczej furiat niż brat-łata, ale z jasnymi zasadami. Zimą przejął zespół z Kołudy Wielkiej na ostatnim miejscu w Klasie A, dzięki kontaktom jego oraz prezesa udało się go wzmocnić i już wydźwignąć z dna tabeli. Do utrzymania jeszcze daleka droga, ale sytuacja nie jest beznadziejna. A jeśli się uda, kto wie, czy duet Tomaszewski-Sobczak w przyszłym sezonie nie namiesza w czołówce…

Sporo się w Zootechniku zmieniło, od kiedy ma nowego prezesa. O nowym logo, trenerze, płocie i kilku innych pomysłach już wspomnieliśmy. Odnowiono też budynek klubowy, czasem piłkarzy na mecz wyprowadza eskorta złożona z młodych zawodników, a dziewczynę jednego z zawodników śmiało można nazwać klubowym fotografem.

– Powoli, ale do przodu – podkreśla były(?) bramkarz. Może w Kołudzie Wielkiej wyrośnie coś większego